Dla wszystkich wielbicieli poezji śpiewanej spod znaku Starego Dobrego Małżeństwa – w niedzielę 10 marca w klubie Studio zagra zespół U Studni. A że poetyckie, klimatyczne granie jest raczej niecodzienne dla tego miejsca, uznaliśmy to za dobry pretekst do wypytania Małgorzaty Frankowskiej, organizatorki koncertu, jak to z tym klubem Studio rzeczywiście jest. I jak jest z zespołem U Studni, oczywiście.

Więcej o koncercie: U STUDNI

 

KSM: Skąd pomysł na U Studni w klubie Studio?

Małgorzata Frankowska: Budując cały program w klubie Studio staramy się, żeby był on różnorodny i żeby każdy mógł znaleźć coś dla siebie. I w myśl tej właśnie zasady pojawi się u nas zespół U Studni. Grają muzykę poetycką, która ma w sobie niewątpliwe walory i niepowtarzalne wartości. Jest to też muzyka lubiana przez publiczność, szczególnie przez tych słuchaczy, którzy bywają w górach, cenią sobie górskie wędrówki, czy po prostu lubią tzw. muzykę turystyczną lub, innymi słowy, piosenkę górską. Zespół U Studni jest tworzony przez członków Starego Dobrego Małżeństwa – wszyscy przez praktycznie wszystkie lata grali w tym zespole. Ci, którzy znają klimat i repertuar SDM-u, będą mogli go odczuć właśnie na koncercie zespołu U Studni. Oczywiście, promowany jest nowy materiał – zespół wydał niedawno nowy album, który już ma dobre wyniki sprzedaży. To też jest dla nas sygnał, że jest publiczność, która chce ich słuchać i przychodzić na ich koncerty. Zresztą muszę jeszcze raz podkreślić, że te koncerty mają pewną wyjątkową atmosferę. To jest unikalny klimat, który ujmuje wszystkich, którzy w tego typu koncertach uczestniczą. Nie da się tego opowiedzieć – i mi na pewno nie uda się tego odpowiednio przekazać… Dlatego zapraszam na koncert.

KSM: No właśnie – wyjątkowy klimat. Ale przecież klub Studio raczej nie kojarzy się z tego typu muzyką poetycką, która raczej wymaga pewnej kameralności.

MF: Owszem, ale właśnie przez ten koncert chcemy pokazać, że klub może być kojarzony szerzej niż to się wydaje pewnym odbiorcom. Nie jest to tylko klub na granie rockowe, na tzw. ostrzejsze rytmy i brzmienia. Odbywają się tutaj koncerty także z kręgu muzyki poetyckiej. Ostatnio mieliśmy koncert Artura Andrusa promującego płytę „Myśliwiecka”, który zebrał  bardzo pozytywne recenzje. I to jest właśnie siła tego klubu, że można robić tu zarówno koncerty, które charakteryzują się właśnie tym mocniejszym brzmieniem, jak i takie, które mają swój unikalny klimat. Swego czasu grał u nas Zespół Reprezentacyjny, Stare Dobre Małżeństwo, Anna Maria Jopek czy Grzegorz Turnau – czyli kilku takich artystów już gościliśmy. Oni sami zresztą wypowiadali się, że jest to klub, który ma swój klimat i gdzie można złapać dobry kontakt z publicznością. A to głównie z tego powodu, że z racji naszego położenia na terenie Miasteczka AGH mamy tu dużo studentów. Tutaj wszyscy sobie chwalą właśnie to – obecność żywiołowych studentów, z którymi można nawiązać bardzo fajny kontakt.

KSM: A czy macie w takim razie odzew ze strony studentów sugerujący zauważenie przez nich tej bardziej kameralnej, poetyckiej oferty?

MF: Tak. Powiem szczerze, że w ogóle przy budowaniu programu staramy się – i myślę że się to udaje – być otwarci i elastyczni. Dostajemy bardzo dużo recenzji, czy to na maila, czy na naszych fanpage’ach i w bezpośrednich rozmowach ze studentami za pośrednictwem samorządu. Staramy się uważnie śledzić scenę muzyczną, oczywiście nie tylko w Polsce. I po tym co czytamy, widać, że jest to bardzo pozytywnie oceniane przez naszą publiczność. Osoby, które poszukują nowych wrażeń mają dzięki temu możliwość zobaczenia czegoś nowego po raz pierwszy właśnie w klubie Studio i przekonania się, czy im to odpowiada, czy nie. Ten kierunek budowania oferty jest zresztą dostrzegany nie tylko przez publiczność, ale ostatnio także przez media, które od jakiegoś czasu bardzo pochlebnie i przychylnie wypowiadają się na temat tego,  jak funkcjonuje klub Studio, jeśli chodzi właśnie o ofertę kulturalną.

KSM: Czyli nie ma tu miejsca na ryzyko? Mogłoby się wydawać, że zespół U Studni raczej trafi do starszej grupy wiekowej, do ludzi którzy słuchali SDM-u, a na koncert przyjdą tylko za tym, co znają z repertuaru tamtej grupy.

MF: Tak naprawdę być może trochę się utarła opinia, że SDM – a teraz zespół U Studni – ma publiczność raczej starszą. Natomiast nie jest to do końca prawda, dlatego że chociażby dużo młodych ludzi chodzi po górach. A to jest właśnie taka muzyka – a zwłaszcza repertuar SDM-u  – że tak naprawdę wszyscy się niejako otarliśmy o te utwory przy okazji różnego rodzaju ognisk, na których praktycznie chyba każdy z nas bywał (lub bywa). I to są bardzo wdzięczne piosenki do tego, żeby w pewnym momencie, na imprezie chociażby, wyciągnąć gitarę i zacząć śpiewać. Są to więc piosenki powszechnie znane też w kręgu młodszej publiczności. Wydaje mi się, że jest to zespół, który trafia do wielu pokoleń. Słuchacze są w gruncie rzeczy reprezentowani przez wszystkich: przez młodszych, przez tak zwaną średnią grupę wiekową i przez starszych słuchaczy – którzy zresztą też przecież przychodzą do klubu Studio.

KSM: Problem w tym, że nazwa U Studni nie jest jeszcze powszechnie znana, a mam wrażenie, że rozmawiamy tak naprawdę cały czas o Starym Dobrym Małżeństwie. Zresztą sam zespół U Studni cały czas chyba musi być tak naprawdę promowany hasłem „były SDM”.

MF: Ale ja myślę, że to już jest ryzyko, które podjął zespół. Byli członkowie SDM-u – za wyjątkiem Krzysztofa Myszkowskiego – utworzyli nowy zespół U Studni. Teraz są z całą pewnością na etapie budowania swojej nowej marki. Natomiast pod tym nowym szyldem nie zmienia się jakość, bo to są muzycy, którzy grając przez tyle lat w zespole SDM są cenieni i lubiani przez publiczność. Ale rzeczywiście, my, jako organizator, też musimy skupić się na promocji i pomagamy zespołowi wypromować nową markę właśnie w sposób, o którym mówisz. Mam jednak wrażenie, że już w bliskiej przyszłości nie będą musieli się podpierać stwierdzeniem, że są to byli członkowie SDM – a będzie to właśnie zespół U Studni, który będzie reprezentował równie wysoką i rozpoznawalną jakość, jeśli chodzi o muzykę.

KSM: Wrócę jeszcze do stwierdzenia, które padło wcześniej odnośnie samego klubu. Mówiłaś o badaniu rynku polskiego i nie tylko. A co jeśli chodzi po rynek lokalny? Świadomie stawiacie tylko na znane nazwiska, by utrzymać markę i popularność klubu?

MF: Nie, to nie tak. To właściwie już jest szersze pytanie a propos wszystkich klubów, którymi zajmuje się Fundacja „Academica”. Fundacja ma 5 klubów, przy czym w trzech odbywają się regularnie koncerty. Jeżeli chodzi o rynek lokalny, to zespoły występują w klubie Gwarek i klubie Zaścianek. Oczywiście, czasem również w klubie Studio, gdzie  mogą supportować bardziej znane zespoły. Przyczyny są czysto prozaiczne i wynikają z tego, że młody, lokalny zespół nie jest w stanie jeszcze przyciągnąć takiej publiczności, by zapełnić klub Studio. Natomiast ja oczywiście bardzo serdecznie zapraszam, zarówno do klubu Gwarek – w każdy czwartek mamy Muzyczne Pogwarki i w tej sprawie można się skontaktować właśnie ze mną; jak i na Festiwal DachOFFka w klubie Zaścianek, gdzie również prezentujemy twórczość młodych zespołów.

KSM: W takim razie – jak zagrać support w klubie Studio?

MF: Jeśli chodzi o supporty, to oczywiście trzeba się kontaktować z nami. My potem podejmujemy decyzję w zależności od tego, jaki jest układ z zespołem. Często zespół posiada swój support, z którym jedzie w trasę. Wtedy cała taka trasa jest już robiona w jakimś konkretnym układzie. Natomiast jeśli my otrzymamy maila z propozycją supportu przed zespołem, wtedy kontaktujemy się już z artystą czy z menedżerem zespołu i zależnie od wspólnych ustaleń zapraszamy zespoły do wystąpienia przed większą publicznością. Jest to na pewno szansa, żeby swoją twórczość skonfrontować już z szerszym gronem odbiorców, szansa niezwykle zresztą przez młode zespoły ceniona. Zapraszamy do korzystania z niej, oczywiście.

KSM: A czy przed zespołem U Studni wystąpi support?

MF: Nie, w tym momencie nie ma żadnego supportu, ale to wynika z tego, że ani zespół tego nie proponował, ani do nas nie zgłosił się nikt, kto chciałby wystąpić przed tą konkretną grupą. Sam zespół U Studni też nie ma żadnego wykonawcy, który supportuje ich w trasie.

KSM: Jak układa się się współpraca z zespołem U Studni z perspektywy organizatora?

MF: Mogę powiedzieć, że z zespołem U Studni, a wcześniej z SDM-em zawsze pracowało się fantastycznie. To bardzo sympatyczni ludzie, także w kontakcie czysto osobistym, nie tylko na scenie. Publiczność ich uwielbia, ale myślę że organizatorzy również podzielają tę sympatię. W ogóle są to moje ulubione zespoły, jeśli chodzi o współpracę.