W związku z licznymi głosami od zespołów na grupie FB Kluby w których warto grać koncerty, które zgłaszają nieprawidłowości w realizacji umów z Kulturalny Club w Rybniku, poszukujemy zespołów poszkodowanych przez ww. firmę.

Jako fundacja chcemy pomóc wszystkim zespołom, które w swoim mniemaniu są „zbyt małe” by walczyć z klubem o to, co się im prawnie należy. Dysponujemy kilkoma udokumentowanymi przypadkami niezrealizowania umowy przez klub (chodzi o niewypłacenie umówionej kwoty). Dysponujemy zapleczem prawniczym pozwalającym skierować sprawę na oficjalną drogę.

Jeśli klub nie spełnił warunków umowy (nie wypłacił stawki, nie zapewnił akustyka itp.) i masz na to dowód w postaci np. historii korespondencji, skontaktuj się poprzez e-mail michal@krakowskascenamuzyczna.pl/2018

OŚWIADCZENIE ZESPOŁU CINEMON:

19 października 2014 zagraliśmy koncert w Kulturalny Club w Rybniku. Był to jeden z trzydziestu koncertów na naszej jesiennej trasie. Warunki finansowe zostały ustalone mailowo z Szymonem Skowrońskim, menedżerem klubu.

Mimo nieobecności Szymona na miejscu, zgodnie z umową zagraliśmy koncert, co potwierdzić możemy zdjęciami oraz nagraniem audio (nagrywamy prawie każdy koncert na trasie).

Po koncercie, na pytanie o gażę, barmanka, jedyny przedstawiciel klubu na miejscu, powiedziała, że “nic nie wie o pieniądzach”. Szymon, menedżer, nie odbierał telefonu zarówno ode mnie, jak i od klubu.

Zakładając dobrą wolę Szymona, usiłowałem skontaktować się z nim przez następne kilka tygodni – po kilku wiadomościach na Facebooku, mailach i nieodebranych telefonach sytuację opisałem na grupie Kluby w których warto grać koncerty, do której należy również Szymon. Poskutkowało. Odpisał z obietnicą załatwienia sprawy – czyli przelania pieniędzy.

Dzisiaj, prawie dwa miesiące po koncercie, przelewu nadal nie otrzymaliśmy. Po rozmowie telefonicznej z właścicielką klubu, p. Ludmiłą Student, która nie wyraziła praktycznie żadnego zainteresowania tematem (“Proszę zadzwonić za tydzień”), postanowiłem upublicznić dane osobowe Szymona oraz nazwę klubu.

Rychło okazało się, że nie jestem jedynym poszkodowanym przez klub – przede mną byli m.in. Bartek Borówka z borowkamusic.pl oraz Damian Ekman z One Way Tourbooking oraz kilka innych zespołów.

Damian Ekman:
 Robiłem trasę Momma Knows Best, umówiłem się na niewielką stawkę, ale stawkę, bo mieli koncert po drodze do Michałowa, chyba, z tego co pamiętam: KAWAŁ DROGI! W każdym razie przybywają, nic nie ogarnięte, kasa nie zapłacona, zespół się pyta, co robić – ja mówię, daj mi gościa, pogadam. Dobry ze mnie człowiek, więc od razu nie uważam człowieka za oszusta. Nie miał, właściciela nie było, nie ogarnął, luz – zapłacę za tydzień. Tydzień przedłużał się miesiącami, z własnej kieszeni zapłaciłem zespołowi za ten koncert. Szymon odzywa się ponownie, że chce zrobić Shoot The Girl First, tym razem nie mam złudzeń, mówię: bramka i oddaj kasę, którą wisisz za poprzedni koncert temu zespołowi – zgodził się, powiedział, że da coś w kosztach klubu i to załatwi. Zespół dostał 150 PLN od klubu, reszty do dziś nie uświadczyłem. Zrobiłem też jeden koncert za bramkę dla The Toasters, znam się dobrze z chłopakami po trasach z The Dreadnoughts. Zero promocji, zero kasy. I zawsze padało jedno zapewnienie: teraz na pewno będzie lepiej. Na przestrzeni 3 lat współpracowałem z tym klubem i wreszcie Michał Wójcik otworzył puszkę Pandory i dzięki mu za to.

Bartek Borówka: Jako że dzisiaj (dzień przed koncertem) Pan Szymon Skowroński, organizator występu w Klubie Kulturalnym, poinformował nas, że nie zostanie zapłacona nam umówiona kilka miesięcy temu gaża i diametralnie zmienił warunki występu Petera w Rybniku, jesteśmy zmuszeni odwołać jutrzejszy (czwartkowy) koncert. Za zaistniałą sytuację przepraszamy! Poszukujemy miejsca zastępczego, gdzie mógłby zagrać jutro Piotrek. Piszę o tym, gdyż uważam, że takie zachowanie włodarzy klubu to brak szacunku dla muzyków i publiczności oraz zwykłe oszustwo (i zostawienie na lodzie w środku trasy koncertowej), a podobne sytuacje należy nagłaśniać, aby przestrzegać innych „grajków” przed tego typu miejscami.

To było też ostatecznym impulsem do napisania tego oświadczenia oraz do podjęcia kroków prawnych.

Oraz do zastanowienia się: jak to jest, że klub, który działa na takich zasadach, funkcjonuje tyle lat? Jak to jest, że tak łatwo można oszukać mały zespół? Jak to jest, że zespół czuje się bezradny i boi się walki o “symboliczne stawki”, a klub czuje się bezkarny? Oficjalne oświadczenie klubu na ich fanpage’u jest de facto stwierdzeniem “każdą umowę można w dowolnym momencie zerwać”.

KC rybnik FB oswiadczenie

Być może można, ale nie odbywa się to PO wykonaniu dzieła zgodnie z założeniami umowy. Gdy za wykonanie umowy nie płaci się uzgodnionej stawki, nazywa się to inaczej – oszustwo. Trudno doprawdy o większą bezczelność ze strony klubu.

Chodzi o symboliczne pieniądze, owszem. Ale nie mam zamiaru stać i patrzeć, jak ja oraz moi koledzy po fachu zostają wielokrotnie oszukani, nie mam zamiaru przyglądać się funkcjonowaniu klubu, który urąga wszelkim zasadom nie tylko profesjonalizmu, ale zwykłej uczciwości (jeśli można to w ogóle rozdzielić).

PS. Na chwilę obecną nie było żadnego aktu skruchy ze strony menedżera lub właścicielki. Było za to straszenie prawnikami. Najwyraźniej dla nich sytuacja, kiedy klub nie wywiązuje się z umowy, jest absolutnie normalna.