Czekoladki, Igraszki i Igraszki

Trudno jest w pełni odpowiedzialnie ocenić jakiś zespół dysponując sześcioma piosenkami. Jednak podchodząc rzetelnie do recenzowania, należy „wycisnąć” z tego co się ma, jak najwięcej. Wyłowić perły, odrzucić piasek. Płyta Czekoladki, igraszki i igraszki choć króciutka, daje jednak jakiś pogląd na to co zespół Okinekopeszte ma do zaoferowania, czym żyje i w jakim kierunku zmierza.

Już po pierwszym przesłuchaniu wyraźnie słychać, że zespół świetnie się ze sobą czuje i jeszcze lepiej bawi. Słychać pewien luz i tzw. „bezobciachowość” w podejściu do samej materii muzycznej jak i do warstwy tekstowej. Dostajemy więc tu  absurdalny humor (który mnie osobiście odpowiada), gry słowne, zabawy formą. Muzycznej wirtuozerii, solówek, pochodów basowych, czy jakiegoś wybitnego czadu nie ma, ale to nie jest czysty chemicznie rock’n’roll więc nie ma takiej potrzeby.

We wszystkich utworach dosyć mocno przed szereg wysuwają się klawisze, brzmiące nieco w stylu dawnych komputerów ATARI. Jak dla mnie trochę nadużywane w takiej właśnie formie, ale niech będzie. Ten najprawdopodobniej zamierzony efekt nadaje trochę infantylności utworom – by nie brzmiały zbyt poważnie, do przecież mocno niepoważnych, humorystycznych tekstów.

Atutem zbyt słabo akcentowanym w zespole jest bez wątpienia kobiecy głos Okinekopeszte. Damska częstotliwość śpiewu bardzo sympatycznie wypełnia instrumentalna resztę. Ponadto miła barwa i interesujące brzmienie w mocniejszych fragmentach Marsjatki (zdecydowanie najlepszego numeru na płycie) każe krzyczeć i apelować o więcej.

Oprócz faworyzowanej przeze mnie punkowo-dyskotekowej Marsjatki warto zwrócić uwagę na otwierający płytę utwór Dziki Joe. Mamy tutaj – z jednej strony lekko funkującą sekcję rytmiczną, uzupełnioną ciekawie gitarą  – i z drugiej strony konkretny rockowy, zapamiętywalny refren. Dalej jest rozpędzone Czekoladki, igraszki, który z powodzeniem może pełnić rolę koncertowego hitu, gdyż mamy tu do czynienia ze skocznym, szybkim tempem, rytmiczną linią melodyczną, a wszystko to zgrabnie i zwarcie zaaranżowane. Gdyby jeszcze trochę poprawić  w kilku momentach artykulację wokalisty, to mogłoby być naprawdę hiciarsko. Podobny charakter prezentują króciutkie Uro Ruro Dziny.

Podsumowując: Czekoladki, igraszki i igraszki – czyli tytuł płyty Okinekopeszte trafnie określa zawartość. Jest słodko, frywolnie i luzacko. A w dobie kryzysu, ironia, żart, dystans do świata i samego siebie, mogą się dobrze sprawdzić. Okinekopeszte ma na to papiery.

www.krakowskascenamuzyczna.pl/2018/zespoly/okineko

http://www.okineko.pl