W Pięknym Psie od dawna odbywały się dobre koncerty. Cieszymy się, że gra tam coraz więcej krakowskich zespołów. Już jutro będzie można posłuchać dwóch z nich: The Duffs oraz Modern Lies. Postanowiliśmy objąć ten koncert naszym patronatem, a krótkiego wywiadu – o tym, kim są, co grają, czy rockn’n’roll umarł oraz o festiwalu Emergenza i o tym, dlaczego poprosili zespół Modern Lies o towarzyszenie im w tym koncercie – udzielił nam Marek Mrozowski, gitarzysta i wokalista the Duffs.

Jesteście już dosyć rozpoznawalną marką, ale dla ludzi, którzy nie mieli okazji Was poznać – kim jesteście, co gracie i… po co? 🙂

Mamy nadzieję być coraz bardziej rozpoznawalni (śmiech). Jesteśmy rockowym trio z Krakowa, gramy coś na przełomie rocka, alternatywy, grungu i new proga. Mamy po 25 lat i jesteśmy bardzo ambitni (śmiech). Chcemy się rozwijać w temacie grania, bo każdy z nas to czuje.

Wiele osób twierdzi, że rock umarł, grunge tym bardziej.  Co Wy na to?

Wielu z tych ludzi ma rację – natomiast to, co gramy, nie jest takim grungem czy rockiem – powiedzmy – „klasycznym”. Cała muzyka jest wzbogacona o alternatywne, powiedzmy: nowoczesne brzmienie i melodyjność. Dostaliśmy właśnie propozycję nagrania EPki i mamy zamiar pokazać, o co nam chodzi (śmiech).

Jakaś wytwórnia czy prywatny filantrop, który w Was wierzy?

Prywatny właściciel studia. Potem będziemy rozsyłać to do kilku wytwórni.

Krakowski? Zdradzisz więcej szczegółów?

Nasz krakowski, ale chyba nie mogę jeszcze o tym mówić. W piątek będę znał szczegóły, więc nie chciałbym zapeszać.

To powodzenia w takim razie. Na czym zatem polega Wasza „innowacyjność”, która sprawia, że nie łapiecie się do nurtu umierającego rock’n’rolla?

Myślę, że wpływy zespołów takich jak Muse, Radiohead, KOL; trochę alternatywy jak Metz, Primus, – tych nowych i tych na topie (jak Royal Blood). Staramy się nie grać na jedno kopyto, a wielu ze słuchaczy stwierdza, że każdy numer jest inny i ciekawy. W dodatku ja lubuje się w efektach gitarowych, tych powiedzmy bardziej dziwacznych – jak whammy, phaser czy kosmicznie ustawiony delay. Połączenie melodyjności z mocnym riffem. O tak! (śmiech).

Jesteście zespołem, który lepiej czuje się w studio czy na scenie?

Zdecydowanie na scenie. Nasze brzmienie jest dużo lepsze na żywo i nie mówię tego dlatego, że tak myślę, tylko zostało nam to wielokrotnie potwierdzone. Zresztą, na każdy koncert czekamy z zapartym tchem!

Co jest Waszym największym koncertowym atutem? Dlaczego tak dobrze wypadacie, jak myślisz?

Myślę, że publika czuje, jakie emocje oddajemy na scenie, staramy się wytworzyć pewien rodzaj energii, którą oddajemy i ludzie to czują. Podobno też ładne z nas chłopaki i dobrze się ruszamy na scenie, ale to może być nieobiektywne, bo mówią tak… fanki.

Rock’n’roll może i umiera, ale siłę ma dalej.

Ja myślę, że może nie tyle umiera, co ewoluuje. Zresztą, historia często lubi zataczać koło.

I teraz dochodzimy do sedna – czwartkowy koncert będzie elementem jakiejś większej trasy?

Chcielibyśmy, ale na tę chwilę będzie zapowiadał przerwę, którą spożytkujemy na nagranie EPki, dopieszczenie nowych numerów (będzie nowy z tekstem po polsku) i kilka koncertów w Kielcach i Warszawie. Na trasę przygotowujemy się bardziej w okresie letnim.

Co nas czeka w czwartek?

Czeka Was na bank dużo pozytywnej energii i ciekawych kompozycji. No i świetny koncert! Dodatkowo grają z nami chłopaki z zespołu Modern Lies, więc będzie różnorodność, bo grają zupełnie co innego.

Dlaczego Modern Lies?

Szukaliśmy zespołu, który właśnie będzie trochę inny w klimacie, bo lubimy widzieć reakcję ludzi, którzy nas jeszcze nie słyszeli, a „siedzą” w innej muzyce. Fajne jest też to, że Modern Lies mają też swoich fanów, zapewne podobną ilość do nas. No i uważamy, że bardzo dobrze wypadają z tą właśnie muzyką, którą tworzą.

Skoro krążymy – Twoje ulubione krakowskie zespoły to…?

Nasi znajomi z Clock Machine i Straight Jack Cat. Cinemon też lubimy, choć może jeszcze się nie znamy. Z bardziej niszowych klimatów to polecamy Smoking Barrelz. Nie mieliśmy jeszcze możliwości poznać się z wieloma muzykami z Krakowa, ale liczymy na to, że się to szybko zmieni. Na Emergenzie mieliśmy okazję powymieniać się doświadczeniami z aż 11 kapelami z Krakowa i okolic.

Jak wrażenia po Emergenzie? To dość mocno kontrowersyjny festiwal.

Dość mocno. Mieliśmy obawy, bo jednak trzeba zainwestować na początku, nie możesz grać na swoim sprzęcie w 100%, no i duża konkurencja, ale koniec końców zaskoczyła nas świetna publiczność i zatrzęśliśmy Alchemią. Wszystkim się podobało i jesteśmy bardzo zadowoleni, liczymy na jeszcze lepszy występ na półfinałach, chyba w Forty Kleparz.

Alchemia się sprawdziła? Wyrasta chyba na lidera, jeśli chodzi o krakowskie koncerty średniej wielkości.

Świetne nagłośnienie! Rewelacyjny akustyk, brzmiało zawodowo. Sprawdzimy jeszcze drugiego lidera w Krakowie – Pięknego Psa.

Też zbiera dobre opinie. Słowo końcowe, zaproszenie?

Chciałbym zaprosić wszystkich serdecznie na nasz koncert, właśnie w Pięknym Psie, w czwartek 5 lutego 2015 roku o godz. 20.00, będzie świetnie! Zapraszamy do zapoznania się z naszą twórczością..

 rozmawiał: Bartosz Szlapa