W piątek, piątego grudnia, patronowaliśmy koncertowi charytatywnemu pod nazwą Agressivne Mikołajki. O tym, skąd pomysł na taką imprezę, o kulisach jej organizacji i o kilku innych rzeczach porozmawialiśmy z jej organizatorami: Olą i Tomkiem Grocholami.

 

Na początek może powiedzielibyście coś o tych mikołajkach. Co to w ogóle za przedsięwzięcie? Skąd się wziął pomysł?

Tomek Grochola: Tak naprawdę to mieliśmy grać 5 grudnia 3 lata temu koncert Agressivy w Krakowie, w KocieKarola…

Ola Grochola: I zagraliśmy!

Tomek: I zagraliśmy. A jak przyjechałem do domu – Ola wtedy była w ciąży – zauważyłem, że jest cała zapłakana. Od razy zapytałem, co się stało, a moja żona powiedziała: „Patrz, patrz!”. I pokazuje mi Dom Małego Dziecka i dodaje: „Oni potrzebują wszystkiego, oni tam nic nie mają, mają problemy!”. W takim stanie był ten Dom wtedy. Jak już miał być ten koncert, to tak samoczynnie zaczęliśmy się nakręcać i wpadliśmy na pomysł, żeby pojawiła się nazwa tego koncertu – Agressivne Mikołajki. I w sumie do tej pory się sprzeczamy, kto wymyślił tę nazwę, ja czy Ola. Tak naprawdę Ola pomyślała, żeby oprócz sprzedaży biletów, ludzie mogą przynosić prezenty na ten koncert, to, co jest potrzebne dla Domu Małego Dziecka. I dosłownie w ciągu tygodnia zorganizowaliśmy ten koncert w KocieKarola. Frekwencja dopisała, mam nadzieję, że dziś będzie większa. Jednak wtedy byliśmy bardzo zadowoleni, dziesięć takich wielkich worków z prezentami zostało zebrane, mleko w proszku, pampersy, różne tego typu rzeczy, które były wypisane na liście. I ja z Jackiem weszliśmy z tymi wielkimi worami, nie mogliśmy się zapakować wcześniej. Panie na miejscu były oczarowane i zaIMG_1078.jpgskoczone i było nam totalnie miło. Już wtedy stwierdziliśmy, że tak co roku będzie. W tamtym roku zagrali Lipali, Aggresiva69 i Alyson Vane.

A jak generalnie zespoły reagują na zaproszenie, jak piszecie do nich i prosicie o koncert charytatywnie? Czy oni raczej są pozytywnie nastawieni?

Tomek: Powiem Ci szczerze, że jak piszesz do kogoś, to nie wypala. Ja jestem nauczony tak, że muszę sam zadzwonić, stawiam kogoś pod murem, a potem ludzie jeszcze dziękują mi, że ich zaprosiłem. Ale tak zwane gwiazdy, jeśli nie trafisz do nich, tylko piszesz, to zawsze mogą Ci powiedzieć, że termin jest zajęty. Wpadłem więc na pomysł, żeby była to krakowska scena i powiem szczerze, że każdy zespół, który tutaj dzisiaj gra, przyjął propozycję z chęcią, nie musiałem ich przekonywać, bo jak usłyszeli, jaki jest cel, to wręcz mi podziękowali, a ktoś nawet powiedział, że to zaszczyt dla nich zagrać na tej iIMG_0640.jpgmprezie. Ta akcja nie ma sponsorów tak naprawdę. Pomogli na przykład Zakład Szewski czy NoGame i to było tyle. Ubolewam nad tym. W pewnym momencie myślałem, że się poddam, że nie będzie Agressivnych Mikołajek. Ale jeśli klub wyraził chęć pomocy, a to najlepszy klub w Krakowie i my możemy w nim zagrać, to stwierdziłem, że musimy.

Ola: Tu oczywiście trzeba dodać, że ten pomysł w tym roku stanął na wysokości zadania, a zostało nam niewiele rąk do pomocy, których potrzebujemy najbardziej, aby ta impreza przetrwała.

Tomek: Dlatego dziękujemy Wam, Krakowskiej Scenie Muzycznej, za pomoc; mam nadzieję, że w przyszłym roku już inaczej się spotkamy i inaczej będziemy to organizować.

Pewnie, dla nas to zawsze przyjemność.

IMG_0309.jpgTomek: Przepraszam Ola, że Ci przerwałem, ale do takich koncertów jest potrzebna jednak nie jedna osoba, dwie, trzy, ale więcej. To musi być nakręcane. Dodawane były kolejne pomysły, na przykład, żeby aktywne dzieci w szkołach zbierały już wcześniej jakieś prezenty i podarunki.  I żeby każdy człowiek, który pomoże, dostał bilet. To są takie pomysły. Ci ludzie się już zaoferowali. W tym roku było ciężko, ale mam nadzieję, że będzie świetny koncert.  Pomógł też klub Fabryka, każdy zespół był zaangażowany w tę imprezę, czy to w Internecie, czy gdziekolwiek.

Adam Grzanka: Ale Wam bałagan zrobiłem.

Tomek: O, ten Pan został dzisiaj zaproszony, Adam Grzanka; odmówił imprezy po to, żeby dziś tu z nami być.

Adam: Drodzy Państwo, wypowiadają się tutaj bardzo dobrzy ludzie, tylko ja tutaj jestem zły. Pamiętajcie, róbcie ruch na Facebooku i bądźcie szczodrzy. To ja już nie przeszkadzam.

Wspomniałeś, że impreza odbywa się bez sponsorów. Powiedz, czy to jest tak, że firmy jakoś nie były tym zainteresowane?

IMG_0136.jpgOla: Rok temu było tak, że jakichś sponsorów udało nam się zgromadzić, było na tyle dużo pomocy, że udało nam się to zorganizować, pokrywając wszystkie koszty. W tym roku raczej sponsorzy to nie byli. Na szczęście mamy przyjemność organizować to w Fabryce. Próbowaliśmy pozyskiwać sponsorów, nie udało się. Żeby taka akcja sponsorska była skuteczna, trzeba przywalać z grubej rury, że tak powiem. Apelujemy, potrzebujemy rąk do pracy, jeśli ktoś widzi siebie w takiej roli, chce nabyć doświadczenia, zobaczyć, jak to się wszystko odbywa, zapraszamy.

Tomek: Powiem krótko: chodzi o wielkie media. Teraz jest jedna wielka komercja i mają takie akcje w dupie. Oczywiście, jeśli bym miał poparcie nie wiadomo kogo albo bym im płacił za całą stronę, to może by było. Nie chcę wymieniać. Po prostu trzeba liczyć na pomoc ludzi, bliskich, przyjaciół i tych, którzy chcą się zaangażować, taka jest prawda. Ja się nie poddaję, w pewnym momencie trzeba sobie na to zapracować i sobie myślę, że przyszłym roku już ktoś sobie powie: „O, już czwarta impreza, czego potrzebujecie?”. I wydaje mi się, że w przyszłym roku może być fajnie. Kilka firm zaoferowało się, zobaczymy. Chodzi mi o to, żeby była świetna impreza, a przy tym żeby jak najwięcej zyskał Dom Małego Dziecka.

Czyli brak odpowiedzi ze strony sponsorów i jakiś taki brak zainteresowania…

Tomek: Może to po części jest też moja wina. Byłem w tym trochę osamotniony i załatwiałem sam wszystko, a samemu się nie da wszystkiego zrobić.

Powiedz, zbieracie na konkretny dom dziecka, prawda?

IMG_0010.jpgTomek: Tak, jest to Dom Małego Dziecka im. Jana Brzechwy w Krakowie. Tam na przykład było dziecko, które miało miesiąc, dwa latka, trzy, cztery latka. Trzydzieści parę dzieciaków było. I tak naprawdę, jeśli oni rzeczywiście piszą, czego potrzebują, nie będę szukał innego domu dziecka. Jeśli ta akcja się będzie rozkręcała, to czemu nie, chciałbym, ale to nie jest takie proste. Jeśli mamy ten Dom Dziecka i możemy im pomóc, to jest to świetne. A inni wybiorą sobie jakieś inne ośrodki. Dzisiaj poczułem się dziwnie, była jakaś akcja licytacyjna i usłyszałem, że jakaś Pani X  kupuje sobie dwie osoby na popłynięcie jachtem, za 45 tysięcy. Ja pomyślałem sobie, że tyle pieniędzy dla domu dziecka byłoby czymś niesamowitym. Niektórzy mi mówią, że mikołajki to nie jest najlepszy termin, czy nie lepiej byłoby w lecie. Sam nie wiem. Teraz już faktycznie wszyscy myślą o świętach, ale z drugiej strony, kiedy można ludzi najbardziej za serce złapać…

Niektórych właśnie zniechęcają takie problemy i zorganizowanie takiej cyklicznej imprezy może być trudne.

Tomek: To jest trzecia edycja, a ja jestem upartym człowiekiem. Jak nagrywałem pierwszą płytę Agressivy, dwadzieścia parę lat temu, to chciałem nagrać przynajmniej jedną, a teraz będziemy nagrywać jedenastą. I źle trafili ci wszyscy, którzy myśleli: „A tam, Agressivne Mikołajki, jedna impreza”, potem: „A to dwie im się udało”. No to teraz jest trzecia i myślę, że za 10 lat się spotkamy i będzie wielka impreza. Nie ukrywam, że zaproponowałem w tym roku The Young Gods na Agressivne Mikołajki. Ale sam wokalista napisał, że nie ma niestety opcji, żeby przyjechali, sam wokalista Frans napisał mi, że mają już wtedy zajęty termin i ja im wierzę. A na to był sponsor, prywatny, który chciał płacić za koncert Young Gods. Trochę mierzę tak wyżej, żeby próbować w przyszłym roku. Może Young Gods, może kogoś innego. Wiadomo, że przy większych gwiazdach jest więcej ludzi na koncercie. I nie ukrywam, że mam taką rolę, że ja tu trochę rządzę, mogę dyskutować oczywiście, ale sporo decyduję i ja wybieram. I bardzo dobrze, że w tym roku pomysł krakowskiej sceny dla domu dziecka się udał. Jeśli nie ma jakiejś dużej gwiazdy, dobrze, że krakowska scena może się pokazać. Bo uważam, że jest tu bardzo dużo fajnych zespołów.

Właśnie, chciałem porozmawiać na temat tych krakowskich kapel. Jak oceniasz poziom sceny krakowskiej? Szczególnie chodzi mi o te młode zespoły.

IMG_1086.jpgTomek: Moim zdaniem w Krakowie jest jeden wielki problem, odkąd my gramy przynajmniej. Nie ma wytwórni już. Jakby była wytwórnia, tak jak kiedyś Music Corner, krakowska wytwórnia, i miałaby te zespoły z Krakowa i je wydała, i wtedy gdzieś tam był management, i można by to było pchać. Nie ma managementu, który organizowałby koncerty, sprzedawał je w Polsce i na nich zarabiał. Wiesz, jak to jest z takimi zespołami jak Agressiva69 czy Inkwizycja, my jesteśmy już tyle lat na rynku, że po prostu w pewnym momencie jak się nie ma takiego kopa menadżerskiego, jest się niby samowystarczalnym, decyduje się samemu o wszystkim, ma się okładki takie, ubiera się, jak chcemy – ok, ale wtedy nie ma się do siebie takiego dystansu. Fajne jest to – przynajmniej dla mnie – jakby ktoś podpowiedział, ruszył z zewnątrz. Ja jestem idealistą, chciałbym, żeby tak było, żeby ktoś wziął to wszystko do kupy. Jakby taki zespół sprzedawał te parę tysięcy płyt –to by było coś. Jak się nie ma jakiegoś dopalacza finansowego z grania, wtedy musi się robić inne rzeczy i muzyka odchodzi na kolejny plan, zespół rozmywa się. Nie mówię tu o nas, ale ogólnie. Tak naprawdę kiedyś przeczytałem fajne słowa, że wmówili tutaj w Polsce Polakom, że muzyka się już w ogóle nie sprzedaje. A tutaj, jak widzisz, zespoły wydają płyty, sprzedają swoje utwory w internecie i wszystko się jakoś kręci.

Wy się sami wydajecie?

Tomek: No nie. Ostatnią płytę wydaliśmy w MetalMind Production. Teraz prowadzimy jakieś tam rozmowy z jedną czy drugą wytwórnią. W sumie powinniśmy teraz wychodzić już ze studia i kończyć materiał, coś tam się rozminęło. W przyszłym roku wchodzimy do studia i nagrywamy materiał na płytę, a potem zobaczymy.

Też pod skrzydłami MetalMind?

Tomek: Nie, chyba nie. Nie wiem jeszcze.

Jak Wam się nagrywało z Metalmind?

Tomek: Marta Sowa, która już nie pracuje w MetalMind, była naszym opiekunem i ja jestem przede wszystkim z tego bardzo zadowolony, z jej pracy. I tyle mogę powiedzieć, bo z nią przede wszystkim rozmawiałem.

rozmawiał:  Bartek Szlapa

wiecej zdjęć z koncertu do obejrzenia tutaj