Na dzień kobiet klub Studio szykuje wieczór z Braćmi Waglewskimi, którzy tym razem zagrają na krakowskiej scenie jako Fisz i Emade, czyli Tworzywo. Z tej okazji zadaliśmy kilka krótkich pytań dyrektorowi klubu Studio – Damianowi Moskalskiemu.

Więcej o koncercie: FISZ EMADE TWORZYWO + MINERALS

KSM: Czy koncert Fisza i Emade to dalsza część promocji nowego albumu, czy może całkiem nowa trasa, gdzie usłyszymy kawałki z całego przekroju twórczości?

Damian Moskalski: Byłem na wielu koncertach FET i jestem pewny, że będzie przekrojowo. Ciężko przewidzieć, co chłopaki szykują na Dzień Kobiet, bo przecież
koncert wypada 8.03, ale na pewno będzie jak zwykle klimatycznie.

KSM: Ostatni album to wielki powrót do korzeni hip-hopu i brzmień ze Stanów. Jak Tobie się podoba?

DM: Osobiście wychowałem się na rapie, choć szczególnie byłem zainteresowany właśnie sceną polską, m.in. Fiszem. Ceniłem go za flow, niebanalne teksty i – choć  niektórzy nie przepadają za tym zwrotem – intelektualny  hip-hop.  Brakowało mi takiego  rapowego Fisza, więc nawiązanie do old-schoolu jest dla mnie dobrym znakiem i z niecierpliwością czekam na kolejne nawroty w tym kierunku.

KSM: Jak to jest z koncertami Fisza i Emade w klubie Studio? To inicjatywa zespołu czy organizatora?

DM: Jakoś tak zawsze wychodzi, że i zespół, i ja wpadamy na ten sam pomysł jednocześnie. To chyba magia branży.

KSM: Bracia Waglewscy grali u Was już wcześniej. Jak dotychczas układała się współpraca z nimi? Jacy są za kulisami?

DM: Nie będę chyba wyjątkiem, jeśli powiem, że na scenie bracia stają się „zwierzakami”. A zwłaszcza Emade z racji swojej profesji. Oczywiście nie ma w tym przesady, jest szczerość. Za kulisami – to zwyczajni faceci, ze zwariowanymi pomysłami. Ale za to przed koncertem Fisz raczej szuka wyciszenia, a Emade lubi się powygłupiać. Więcej nic nie powiem!

KSM: Czy można będzie w najbliższym liczyć także na koncert Kim Nowak?

DM: Tajemnica!

KSM: Bracia Waglewscy właściwie stosunkowo często pojawiają się w Krakowie, w różnych miejscach, pod szyldem rożnych projektów. Czy muzycy tacy jak oni, którzy są w pewien sposób „opatrzeni” wciąż przyciągają zadowalająco dużą publikę?

DM: A jaka to jest „zadowalająco duża publika”? Akurat Waglewscy to marka i, jak już wcześniej wspominałem, szczerość. Podoba mi się to, że eksperymentują, szukają swojego miejsca w różnych gatunkach, bo to oznacza, że ciągle chcą się rozwijać, nie nasycili się. A chyba nie ma co dyskutować o tym, że muzyka to baaaardzo obszerny worek. Wracając jednak do pytania, tam gdzie pojawia się ekonomia, kończy się sztuka,
a tam, gdzie pojawia się sztuka, nie zawsze wypada rozmawiać o ekonomii.  Podsumowując – ciągle chętnie zapraszam składy z Fiszem i Emade, co raczej oznacza, że źle nie jest (śmiech).

KSM: Studio to jedno z takich miejsc w Krakowie, w których z powodzeniem organizowane są duże koncerty znanych muzyków. Jak wygląda przygotowanie koncertu – jakby nie było – gwiazdy? Czy istnieje spora różnica między organizowaniem koncertu znanego zespołu a muzyka rozpoznawalnego raczej tylko na lokalnej scenie?

DM: Staramy się traktować wszystkich jednakowo. „Gwiazdy są tylko na niebie”,  jak  wspominał ś.p. Stanisław Steczkowski i tak staram się patrzeć również na produkcję. Wiadomo, że bardziej rozpoznawalne składy mają różne „widzimisię”, które spełniamy. To jednak na tyle małe rzeczy, że szkoda na nie miejsca w pamięci, bo trzeba już przygotowywać następny koncert. Zadaniem organizatora jest przede wszystkim zadbać o swój program, później o promocję i przygotować produkcję, na którą składają się różne sprawy techniczne. Wspominam o tym tylko jako o ciekawostce i nie ma sensu, abym rozwijał temat, ponieważ sam kiedyś byłem po stronie sceny i nie byłem sobie wtedy w stanie wyobrazić, ile jest przy tym pracy. Z czasem, gdy nabierze się trochę doświadczenia, okazuje się jednak, że niektóre sprawy są powtarzalne i można przywyknąć do ciągłej gonitwy.

KSM: Czy jako organizator często spotykałeś się ze stereotypowymi, „gwiazdorskimi” zachowaniami?

DM: Bardzo rzadko, a jeśli nawet, to nie pamiętam tego. Okazuje się, że im większego formatu artysta, tym większa jego skromność i pokora. I to nie jest żart! Byłem nieraz zaskoczony takim podejściem, bo jak wiemy, inne są obiegowe opinie o takich ludziach. Na szczęście sieją je ludzie, którzy raczej z branżą muzyczną niewiele mają wspólnego i łatwo im, często niesprawiedliwie, zbyt pochopnie oceniać innych. Paradoksalnie to oni najczęściej to właśnie zarzucają artystom…

KSM: Ale na pewno pamiętasz kogoś, z kim pracowało się najciężej.

DM: Najbardziej wymagający koncert?… Mogę raczej wspomnieć tylko ten, który zapadł mi w pamięć – Morrisey. Miał bardzo specyficzne wymagania co do jedzenia i higieny powietrza (śmiech).

KSM: Jakie kolejne koncerty szykuje klub Studio?

DM: Wiosna zapowiada się bardzo koncertowo, cały marzec usiany jest różnego  rodzaju imprezami, ale wymieniać ich wszystkich nie będę nawet próbował, by kogoś nie pominąć. Zapraszam za to na nasze strony:
http://www.klubstudio.pl
http://facebook.com/klub.studio

Rozmawiał: Bartek Szlapa

 

Koncerty w klubie Studio możesz sprawdzić także w naszym kalendarzu.