Szóstego czerwca zespół Pora Wiatru zagra trzy koncerty w… tramwaju. Niecodzienna inicjatywa, przyznacie. Nie wiemy czy zatłoczony tramwaj w czerwcu to dobre miejsce na koncert, ale mamy nadzieję, że chłopakom się uda. Postanowiliśmy więc z nimi porozmawiać o tym skąd pomysł i pieniądze.
Zapraszamy na koncert, fanpage zespołu oraz do lektury wywiadu.
Krakowska publiczność w znakomitej większości już Was poznała, Polska usłyszała o Was także w pewnym popularnym TV show, ale dla kogoś, kto do tej pory nie miał okazji Was poznać, jak możesz opisać Porę Wiatru?
Pora Wiatru to zespół młodych ludzi uparcie realizujących swoją pasję. Kapela jakich miliony. Co nas wyróżnia? Z pewnością styl. Mieszanka country, bluesa i folku okraszona (jak pierogi ruskie skwarkami) całkiem przyzwoitymi, miejscami dającymi do myślenia tekstami.
Zdecydowaliście się na oryginalne posunięcie – koncert w tramwaju. Skąd taki pomysł?
Koncert w tramwaju to świetna impreza. Wiemy, bo już w ubiegłym roku organizowaliśmy takie wydarzenie (co prawda na mniejszą skalę). Kraków niewątpliwie kojarzy się z tramwajami. My również określamy Kraków jako matecznik naszych muzycznych działań, dlatego powiązanie nas i tramwaju może być uzasadnione. Poza tym chcemy pokazać, że muzyka ma swoje miejsce wszędzie i że jeśli się chce, można zorganizować koncert w dowolnym miejscu.
Jak to będzie wyglądało technicznie – przejeżdzacie raz określoną trasę, po czym koniec, czy planujecie jakieś dłuższe objeżdżanie miasta?
Prawdę mówiąc planujemy trzy przejazdy tego samego dnia. Słuchacze mają do wyboru trzy różne przedziały czasowe (17.00 – 18.25, 18.30-19.55, 20.00-21.30). Myślę, że każdy kto zechce zakupić bilet na koncert, znajdzie dla siebie odpowiedni czas. Jeśli chodzi o trasę, na pewno „pobujamy się” chwilkę w ścisłym centrum, po czym wyruszymy w kierunku wybranej przez publiczność pętli, aby na sam koniec znaleźć się przy Teatrze Bagatela.
Zdecydowaliście się skorzystać z pomocy portalu crowdfundingowego przy okazji organizacji tego przedsięwzięcia. Jak dzisiaj oceniacie taki sposób pozyskiwania funduszy?
Krótko mówiąc – jest to genialny sposób uzyskania pomocy finansowej. Po pierwsze, docierasz do ludzi, którym Twój pomysł podoba się na tyle, że są chętni wydać własne pieniądze w celu jego realizacji. Po drugie, nie jest to typowy datek, ponieważ sam oferujesz wpłacającemu nagrodę adekwatną do kwoty wsparcia. I na koniec, sukces bądź niepowodzenie twojego projektu jest dla Ciebie wskazówką, mówiącą o innowacyjności i społecznym zaciekawieniu Twoim pomysłem.
Czy prowadziliście jakieś specjalne akcje promocyjne na w.w. portalu, aby zachęcić fanów do wpłat?
Przede wszystkim, oferowaliśmy coraz to nowe nagrody, między innymi nasze płyty, koszulki, pocztówki i inne, bardziej niekonwencjonalne, jak np. spotkanie przy piwku. W ostatnim etapie projektu zorganizowaliśmy losowanie specjalnej nagrody spośród wszystkich wpłacających w ciągu ostatnich trzech dni trwania projektu.
Czy trudno jest osiągnać zamierzony pułap finansowy?
Z pewnością. Mniej więcej w połowie czasu trwania projektu wpłaty zatrzymały się. Był to czas Świąt Wielkanocnych, więc zrozumiałym jest fakt, że ludzie są wtedy zajęci bardzo ważnymi sprawami. Na szczęście końcówka projektu była bardzo efektywna i zamierzony cel został spełniony.
Czy portal jakoś Wam pomagał w uzbieraniu określonego progu?
Tak. Byliśmy w stałym kontakcie z twórcami portalu Polak Potrafi. Otrzymaliśmy od nich dużo praktycznych rad. Poza tym los szczęśliwie zrządził, że chłopaki z PP akurat byli na konferencji w Krakowie, po której mogliśmy nakręcić krótki film promujący nasz projekt na ich stronie.
Czy odczuwacie jakieś znaczące zmiany po udziale w programie telewizyjnym? Z perspektywy czasu – warto było?
Na pewno była to świetna przygoda. Poznaliśmy kilku bardzo ciekawych ludzi. Poza tym, poznaliśmy realia takich przedsięwzięć. Może nie było to ubogacające, ale na pewno pouczające. Był to dla nas znaczący wpis w artystycznym CV. Na pewno żaden program nie jest w stanie zapewnić Ci natychmiastowego sukcesu. Nadal intensywnie pracujemy nad tworzeniem i promowaniem naszej twórczości.
Jak oceniacie kulturalną stronę Krakowa, dużo się dzieje, czy raczej ciągle brakuje fajnych koncertów i oryginalnych koncertów?
Dzieje się wciąż. Dużo, wszędzie, zawsze. Jeśli chodzi o wielkie przedsięwzięcia typu „Sacrum profanum”, stoją naprawdę na najwyższym poziomie i są znane na całą Polskę. Jeśli mówimy o małych koncertach, często ich poziom artystyczny staje pod wielkim znakiem zapytania. Wciąż brakuje w Krakowie wielkich koncertów zespołów światowej sławy, których trasy koncertowe sukcesywnie omijają jeśli nie całą Polskę, to na pewno Kraków, ze względu na brak odpowiedniej infrastruktury. Miejmy nadzieję, że zmieni się to po otworzeniu miejsc do tego odpowiednich, typu Kraków Arena.
Kilka słów na koniec, aby zachęcić ludzi do przybycia na koncert?
Nie da się tego dokładnie opisać. Zaryzykujcie. Przyjdźcie! My oferujemy Wam dobrą muzykę w nietypowej odsłonie.
rozmawiał: Bartek Szlapa
korekta: Igor Goran Kadir