11720013_966031506751986_1005210338_n

Przez dolinę strachu

2015/07/14

Sun Dance – Valley of Fears

Podobno polska scena southernowa nie ma się najlepiej. Jednak jeśli rozejrzymy się dokładniej, okaże się, że zespołów uprawiających ten gatunek muzyki nad Wisłą nie brakuje, a wręcz jest ich coraz więcej. Mam nadzieję, że rodzime wytwórnie dostrzegą w końcu potencjał, jaki tkwi w tym gatunku. Mówi się o Polsce jako kraju death i black metalu, jednak rosnąca ilość i popularność festiwali oscylujących wokół stoneru i southernu świadczy tylko o rosnącej popularności i potrzebie fanów do uczestniczenia w koncertach tej sceny. Jednym z takich festiwali jest krakowski Soulstone Gathering, który ma być z założenia wydarzeniem skierowanym bezpośrednio do fanów tego typu brzmień. Wystąpią na nim, oprócz zespołów, które istnieją w świadomości każdego fana południowego grania w Polsce, takich jak  J. D. Overdrive czy Weedpecker – także zyskujący coraz większą popularność adepci tego gatunku. Wśród nich znalazł się Sun Dance, o którym, jeśli tylko śledzicie ten rodzaj grania, na pewno jeszcze usłyszycie.

Mimo że Sun Dance mają na swoim koncie jak na razie tylko jedną EP-kę, nie ma wątpliwości, że ambicje mają na zdecydowanie więcej. Zaledwie 4 utwory zawarte na Valley of Fears pozostawiają poczucie niedosytu. Stawkę otwiera utwór tytułowy, który zaczyna się niepozornie, od riffu, który można usłyszeć w tysiącach innych utworów southernowych. I kiedy już nastawiamy się na kolejny, podobnie brzmiący materiał, riff urywany jest krzykiem Janka Gajewskiego. Stawia to kres takiemu krzywdzącemu nastawieniu, ponieważ typ grania zaprezentowany na Valley of Fears ma predyspozycje w przyszłości wykroczyć znacznie poza southernowe schematy. Mimo to, na razie Sun Dance prezentuje solidny kawał południowego grania, które pełne jest sporej dawki młodzieńczego zapału. Listę inspiracji zespołu, które da się odhaczyć na EP-ce, można wymieniać długo. Jednak najważniejsze z nich są przynajmniej w moim odczuciu Down i Corrosion of Conformity. Z tym pierwszym łączy najwięcej Janka, który w swoim sposobie śpiewania sięga po starą dobrą szkołę Phila Anselmo. Jeśli chodzi za to o wpływ Amerykanów z Corrosion of Conformity , trzeba cofnąć się aż do roku 1994 i świetnego Deliverance, którego echa przebijają się w instrumentarium. Nieraz można usłyszeć w odniesieniu do Sun Dance porównania do Rage Against The Machine. I jest ono jak najbardziej trafne, jednak mniej w kontekście muzyki, a bardziej jeśli chodzi o eskalację złości. Przoduje w tym GTFO, które rozpoczyna się powolnym riffem, by pod koniec nabrać prędkości. Niestety mimo obiecujących początków, zakończenie traci nieco na wyrazie i gubi się w chaosie, bez klarownego pomysłu na interesujące zakończenie.

This Thought to dobrze skonstruowany i zagrany southernowy szlagier. Dostajemy w nim słuszną dawkę tego, czego możemy spodziewać się na całej reszcie albumów tego rodzaju. Nie jest to bynajmniej zarzut, ponieważ Sun Dance ma przewagę w postaci wokalu, który wyraźnie wybija się ponad typowych southernowych wyjców, a instrumenty brzmią solidnie i bezpretensjonalnie. Najciekawszy moment Valley of Fears to bez wątpienia kończący EP-kę Jonestown. Mimo że bas przez cały materiał jest ważnym składnikiem kompozycji grupy, to dopiero numer czwarty ma okazję wybrzmieć z całą siłą. I to właśnie on głównie buduje nastrój bujającego początku Jonestown. Nie można oczywiście zapomnieć o perkusji i gitarach, które po wejściu wokalu wychodzą na pierwszy plan, by wspólnie stworzyć zapadający w pamięć i niebanalny utwór, którego eklektyczny finał to doskonałe zwieńczenie całego materiału.

Sun Dance unikają śpiewania o whiskey i dziewczynkach, a sięgają po tematy ważne i historie często dające do przemyślenia. Jak choćby historia miasteczka Jonestown. Chłopakom nie brakuje energii i pomysłów na siebie, co z werwą przekazują w swoich kompozycjach. Minusem może być produkcja, która przez większość czasu brzmi surowo i nie pozwala im w pełni rozwinąć brzmienia. Braki te jednak nadrabiają interesującymi zabiegami, jak choćby ten na sam koniec materiału.

Michał Smoll

zapraszamy na fanpage zespołu

Komentarze

Powered by Facebook Comments