Minął już ponad miesiąc od kiedy obchodziliśmy nasze, Krakowskiej Sceny Muzycznej, drugie urodziny. Życie, obowiązki rodzinne i wydarzenia losowe sprawiły, że niniejsza notka pisana jest z takim, a nie innym opóźnieniem. Dlatego też tym „wyższy” najwyższy czas na pewnego rodzaju podsumowanie. Nie tylko samej imprezy urodzinowej, a całego półrocza. A co!

Zgodnie z zapowiedzią z poprzedniego podsumowania, po koncertowym szaleństwie z końcówki 2012 r. postanowiliśmy nieco odpocząć (jak również – dać odpocząć Wam). Zamiast kilkudziesięciu koncertów, przez ostatnie pół roku zrobiliśmy ich sześć (wliczając w to trzy dni koncertów urodzinowych). Zagrało na nich 21 zespołów, 3 spoza Krakowa (ale z Polski) i jeden z zagranicy. Trzeba przyznać, że w porównaniu do wspomnianej drugiej połowy 2012 r., nie są to liczby szczególnie imponujące. Jednak założenie było takie, by robić mniej, a lepiej – z większym przytupem, dla większej publiczności.

Panda Horizon - koncert eksperymentalny Zatem czy mniejsza ilość koncertów przełożyła się na ich jakość? Zacznijmy od frekwencji. Sześć koncertów zgromadziło łącznie 604 osoby (powiedzmy, „udokumentowane” + obsługa, zespoły, osoby z listy, itp.). Daje to, jak nietrudno policzyć, średnią ok. 100 osób na koncert. Nie jest to wynik zły, nadal bowiem plasuje nas to nieco ponad „typowym krakowskim koncertem”. Co więcej, jest to wynik wyższy niż średnia z ostatniego kwartału 2012. Porównując jednak te dane z pierwszym półroczem 2012 r., wieje smutkiem (204 os./koncert).

Rozbijając średnią na poszczególne koncerty łatwo jednak wyciągnąć wnioski. Pierwsze dwa koncerty z 2013 r. odbyły się w nowym dla nas klubie – The Stage. W klubie nowym, jak się okazało, również i dla Was. Ponad 40 koncertów w Lizardzie mogło przyzwyczaić do tego, że KSM to Lizard King. Nigdy nie chcieliśmy się wiązać z żadnym lokalem na stałe, jednak były menedżment rzeczonego lokalu oferował nam warunki, których nie oferował nikt inny (i bynajmniej nie mówię tu o warunkach finansowych – albo raczej nie tylko). Inwestycja LK w KSM okazała się bardzo owocna. KoRn SK RevivalNiejednokrotnie spotkaliśmy się z przypadkiem pt. „gdzie jesteście, bo jestem w Lizardzie, a Was nie ma” :-)). Dobre to dla klubu, gorsze dla nas. Wnioski wyciągnięte 🙂 Notabene, trzeci koncert w tym roku odbył się w LK, jednak trudno wyobrazić sobie gorszą datę na granie – 9.05 to dzień Juwenaliów. Coma, Lao Che, Kult… ale daliśmy radę. Był to najlepszy frekwencyjnie koncert w 2013 r., nie licząc koncertu urodzinowego.

Przejdźmy zatem do tego najlepszego, żeby w końcu można było się cieszyć, a nie smucić 🙂

 

URODZINY 2013

Drugie urodziny miały być, i były, największą imprezą KSM w tym roku (no dobrze, to się jeszcze okaże. Póki co nic nie planujemy, ale kto wie…). W stosunku do poprzednich imprez tego typu („narodzin” i zeszłorocznych urodzin) postanowiliśmy zaryzykować rozbudowując formę do trzech dni wypełnionych atrakcjami koncertowymi, ale nie tylko.

Pierwszy dzień był niejako kalką imprez znanych z lat poprzednich – serią minikoncertów trwających od 20 do 40 minut, w zależności od kolejności. 8 zupełnie różnych składów, prezentujących odmienne gatunki, stanowiących przegląd przez to, co w Krakowie muzycznie najlepsze.

Zuza Skolias Time For FunkZaledwie jeden z zespołów został wybrany przez Was. Pozostałe siedem „wymyśliliśmy” sami. Nie dlatego (a przynajmniej nie wyłącznie dlatego), że jesteśmy tacy autorytatywni i uważamy, że na muzyce w Krakowie znamy się najlepiej. Ot, nie wymyśliliśmy po prostu jeszcze miarodajnego sposobu na wybór demokratyczny, który nie byłby zwykłą walką „na fejsowych znajomych”. W tym przypadku uważamy, że wyszło to imprezie na dobre. Nie mogliśmy uwierzyć, że coś przebije zeszłoroczny skład, ale udało się to. Było przekrojowo, a jednocześnie na tyle spójnie, że praktycznie przez cała imprezę było Was pod sceną całkiem sporo. Odczytujemy to jako sukces.

Frekwencyjnie było nieco słabiej niż w zeszłym roku. Zgodnie z przewidywaniami publiczność rozłożyła się (choć nierównomiernie) na trzy dni. Pierwszy dzień to około 400 osób (bez gości, zespołów i ekipy – to kolejne 60~70 osób, ale wiadomo ;-)).

Drugi i trzeci dzień urodzin to przede wszystkim panele dyskusyjne i warsztaty w Składzie Muzycznym. Mimo że za pięć jedenasta nie było praktycznie nikogo (oj, podskoczyło ciśnienie, podskoczyło), to już parę minut po jedenastej Skład wypełnił się ludźmi właściwie w całości. Warsztaty w Składzie MuzycznymŻywa dyskusja toczyła się od początku do końca, pokazując (w naszym mniemaniu) jak bardzo potrzebne są akcje tego typu.

Koncerty drugiego i trzeciego dnia mające być w zamierzeniu imprezami towarzyszącymi, na tyle bliskimi by załoga ze Składu mogła łatwo dotrzeć na miejsce, wypadły, mówiąc delikatnie, średnio. Tak jak koncert główny, odbyły się one w  The Stage, czyli praktycznie 4 km czy ~30 minut spaceru od Składu. Był to jeden ze słabszych pomysłów całej zabawy, jednocześnie będący świadomym kompromisem – ze względów logistycznych po prostu nie mogło się to odbyć w innym miejscu (oj, za mało nas, za mało). Z tego powodu frekwencja była bardzo niska, a my „świeciliśmy oczami” przed zespołami, kajając się i obiecując poprawę. To oczywiście tylko jeden aspekt całej sytuacji, bo koncerty były świetne, a zespoły spisały się na medal (zwłaszcza miło wspominam trzeci dzień – najniższa frekwencja, a klimat… ech). Niemniej jednak smutek z naszej – organizatora – strony pozostaje 🙁

Dizel w The StageNa własnej skórze sprawdziliśmy, że The Stage dużo lepiej nadaje się na koncerty większe (200+) niż kameralne. W innych kwestiach współpraca przebiegała bardzo fajnie. Doświadczyliśmy otwartości, konkretu i wiary we wspólne działanie, których to cech w krakowskich klubach ze świecą szukać (albo my mamy takiego pecha?).

A propos pecha… No cóż, nie obyło się bez różnego rodzaju incydentów. Większość z nich, mamy nadzieję, pozostała poza Waszą uwagą. Ale kilka z nich z pewnością zauważyliście lub zauważycie – w niechlubnej czołówce jest brak zarejestrowanego audio z koncertów (ot, nagrania się wykrzaczyły, a w natłoku obowiązków i w stresie wynikającym z opóźnienia przeoczyliśmy ten niuans). Nauczka na przyszły rok – przy nagraniu skorzystać z pomocy MuseLab 🙂

Dla odmiany, tą częścią urodzin, która szczególnie dopisała, są sponsorzy. Nie tak dawno temu skarżyłem się publicznie na to, jak to ciężko w tej materii. A tymczasem w tym roku ochoczo pomogło nam kilka naprawdę zacnych firm. Skład Muzyczny to już obowiązkowy partner. Pomagają stale i niezmiennie – więc im dziękować nie będziemy bo po co 😉 Wy musicie to zrobić.

Dżindżer Projekt w The StageAle bardzo mocno dziękujemy innym, nowym i stałym partnerom:
NAW Noise Art Works – za tak ładne nagłośnienie;
Fender – za gitarę, wzmacniacz, kable i ogólnie za wsparcie małej, lokalnej inicjatywy, czyli nas!
Hofner– za aż TRZY gitary;
Music Dealer – za tonę strun i MXR’a;
MediaPixel – za świetnie wyprodukowane płyty z Urodzin 2012;
MuseLab – za nagranie, miks i master audio znajdującego się na tychże płytach;
Sennheiser (i Aplauz Audio) – za stałe wsparcie w postaci mikrofonów oraz prelegenta Pawła Kuhna, który ładnie opowiedział co i jak trzeba robić, żeby sponsorowi było dobrze 🙂
PLUG – za oddanie w ręce krakowskiej publiczności swojego tabletu PLUG FORCE, na którym z pewnością da się słuchać krakowskiej muzyki!
Guitar Effects Pedals – za rabat dla nabywców biletów;
AQQ Hostel – za noclegi dla naszych gości.

Trzeba podziękować też klubom partnerskim, które oddały w ciemno w sumie 200 biletów na koncerty: Fortom Kleparz, Lizard King, Rotundzie i oczywiście The Stage.

Podsumowując…
Urodziny były imprezą przełomową i bardzo dla nas ważną. Wyznaczyły nowy kierunek rozwoju, w którym chcielibyśmy konsekwentnie kroczyć, co roku organizując tego typu „festiwal”. Muzycznie było zawodowo. Organizacyjne… my wiemy jak było 🙂 Ale czym byłaby impreza bez niedociągnięć? Nie byłoby przecież nic do poprawiania. A tak – mamy materiał do nauki na następne lata. Zatem… do zobaczenia. Na koncertach, w Składzie, w salkach prób. W Krakowie (i kto wie, może poza).

GALERIA FOTO DZIEŃ 1
GALERIA FOTO DZIEŃ 2
GALERIA FOTO DZIEŃ 3

ps. Wszystko co powyżej to zaledwie nasz punkt widzenia. Chcemy poznać również Twój. Jeśli masz jeszcze kilka minut, wypełnij proszę ankietę w ten sposób dając nam znać co robimy dobrze, a co źle —> http://moje-ankiety.pl/respond-50407.html