Urodziłam się nad morzem. W Krakowie byłam tylko raz. I to bardzo krótko – w czasie wyprawy na wycieczkę szkolną. Wychowawca prawie pomylił jeden autobus (którym nie powinniśmy jechać) z drugim autobusem (który czekał właśnie na nas). Z tym miastem kojarzy mi się smok wawelski, „zimny lech“ i duże ilości wysokoprocentowego alkoholu, którym swego czasu częstowali mnie krakowscy znajomi (trwało to częstowanie aż tydzień, tyle go przywieźli nad morze).

 

Nieco szokuje fakt, że to na południu Polski, w Krakowie właśnie, a nie u nas, dzieje się Międzynarodowy Festiwal Piosenki Żeglarskiej. Chociaż w sumie w Trójmieście na każdym kroku spotyka się stoiska z oryginalnymi oscypkami, więc to chyba kwestia równowagi w naturze…

Za to w przeciwieństwie do nas nie macie morza. Musi to być bardzo smutne i wprowadzające w depresję. Nie dziwi zatem, że zespół Marcina Świetlickiego nazywa się „zespołem brutalnych doświadczeń“. Zespół ten, w wyniku braku odpowiedniej ilości jodu, zapewne musiał zamieniać smutek na gorzałkę i dlatego spotykały go brutalne doświadczenia.

Ostatnio dowiedziałam się, że Krakowska Scena Muzyczna po raz drugi obchodziła swoje urodziny. Biorąc pod uwagę, że pierwsze krakowskie kapele sięgają czasów Króla Zygmunta I Starego, to tak sobie myślę… kiedy były te pierwsze urodziny?

Zarówno w Gdańsku, jak i Krakowie znajduje się kościół Mariacki. Jednak w Gdańsku (ani Gdyni, czy Sopocie) nie ma cmentarza dla słoni, o którym śpiewa krakowska grupa SoundQ. Swoją drogą, być może zespół powinien zawiązać spółkę konsolidacyjną z blogiem „Elephant Shoe”, a po drodze może znalazłaby się agencja o nazwie Elephant Outfit.

19 sierpnia ukazał się pierwszy teledysk zespołu Sayes, który podobnie jak kapela Duch (która swoją drogą powinna pomyśleć o zmianie wokalistki oraz tekstów swoich utworów), promował się w telewizyjnym show pt. „Must Be The Music“. A oto wspomniany klip:

[youtube_sc url=”http://www.youtube.com/watch?v=tAHP5vppspo”]

Spot do Coke Live Festiwal wzbudził uczucie żalu w redaktorach portalu lovekrakow.pl. Chyba chodziło o to, że poznańscy chłopcy i dziewczyny okazali się być bardziej fotogeniczni…

Dla wszystkich zawiedzionych spotem CLF została inna opcja. Otóż od 15 sierpnia odbywa się w tym samym mieście festiwal o wielu tradycjach, który ku uciesze przewrażliwionych patriotów nie posiada spotu reklamowego i można się na niego wybrać nie mając w pamięci obrazu poznańskich twarzy i ulic.

Ten tekst może się wydać czytelnikowi bełkotem niezrównoważonej osoby i zacznie on zachodzić w głowę o co w tym wszystkim chodzi. Ale, jak powiedział kiedyś Charles Bukowski: „Niektóre rzeczy są dokładnie tym czym są, i niczym innym”. I tą złotą myślą żegnam się z wami i już szykuję kolejne myślowe zagadki na następny raz!

Agnieszka Hirt