kIRk

Poruszające się po rubieżach jazzu, elektroniki i muzyki improwizowanej, analogowo-cyfrowe trio kIRk to twórcy m.in. świetnie przyjętego albumu „Msza święta w Brąswałdzie”. 1 lutego 2013. roku ukazała się ich druga płyta „Zła krew”. Żywiołem kIRka są jednak koncerty. Najpełniej oddają one istotę tego projektu. kIRkowe „tu i teraz” to dialog, swoboda oraz duża dawka nieprzewidywalnego.

O kIRk:

He’s really good trumpeter.
Nils Petter Molvaer

In kIRk’s music it’s all about the meeting of electronic and acoustic, mixing free jazz trumpet sounds, frightening beats, vocal samples and sometimes scratches, with plenty of scope for improvisation. Although the trio have been around for a decade, they are gathering praise from listeners all over the world now.
Łukasz Kusmierz
Guardian/Music Alliance Pact

Imagine Ennio Morricone soundtracking a club night at Corsica Studios and you might vaguely be close, but kIRk are experimental (in the loosest sense of the word) enough to dodge categorisation, and there is something of the great film composer’s expansiveness in their sound.
Joseph Burnett
The Quietus

In a way creeping into these sonic landscapes is like listening to a sort of industrial Sketches of Spain.
Joe Higham
freejazz-stef.blogspot.com

O „Złej krwi”

Do kIRk z chwili premiery „Złej krwi” powinna ustawić się kolejka reżyserów. Wtedy moglibyśmy doczekać się najlepszego polskiego soundtracku do filmu grozy od czasów „Nieustraszonych pogromców wampirów” i „Dziecka Rosemary”, wielkich dzieł Krzysztofa Komedy stworzonych dla Romana Polańskiego.
Marek Fall
onet.pl

„Zła krew” jest dokumentem o szaleństwie, jednym ze szczytowych osiągnięć muzyki strachu i czuję, że wydawnictwem mocno uzależniającym.
Łukasz Warna-Wiesławski
Niezal Codzienny

Miarą ich talentu jest (…) fakt, że z kompromisu pomiędzy tak wieloma czynnikami powstaje muzyka tak bezkompromisowa.To nie jest muzyka tła. No chyba, że właśnie stoicie na peronie i szybko nadjeżdża pociąg.
Łukasz Kamiński (Gazeta Wyborcza)
Aktivist

O „Mszy świętej w Brąswałdzie”

Kim jest kIRk? Autorem jednej z najlepszych polskich płyt sezonu.
Jacek Szubrycht
Przekrój

Łączenie elektroniki z żywymi instrumentami to kusząca opcja. kIRk uczynił z tego połączenia sztukę.
Łukasz Kamiński (Gazeta Wyborcza)
Aktivist

…wszystko jest tu dopasowane z chirurgiczną precyzją, a pozorny chaos układa się w pełną dramaturgii, soniczną opowieść. Mistyczną? Bardzo możliwe. Na pewno zagraną rewelacyjnie.
Wojciech Łada,
Uważam Rze

Msza to muzyka niezwykła. (…) Niebywała rzecz.
Tomasz Handzlik
Duży Format

O kIRku live:

kIRk pozostaje nader konsekwentny w swoim podejściu do muzyki. Słabość do dźwiękowej heroiny i szumu winylowej płyty w połączeniu z postapokaliptycznymi odłamkami techno wciąż działa. (…) Długie, niepokojące i transowe pętle podbite niską sinusoidą basu dopełniały krótsze bądź dłuższe partie trąbki. Publiczność kiwała zakapturzonymi głowami, bujała się w takt beatów albo stała w skupieniu. (…) Ciekaw jestem, na ile improwizacji pozwolą sobie przy następnej podróży. O ile będą jeszcze bilety.
Maciej Panek
Przedpremierowy koncert „Złej krwi” w klubie Kosmos Kosmos, Warszawa
Aktivist

Siła kIRk tkwi bowiem w kapitalnej mierze w tym, że zespół gra muzykę improwizowaną, w instrumentarium z reguły wymagającym odmiennych podejść do improwizacji. I idzie do przodu.
Piotr Lewandowski
Przedpremierowy koncert „Złej krwi” w klubie Kosmos Kosmos, Warszawa
popupmusic.pl

kIRk to zespół, który tego dnia zawładnął moją duszą. Porwał ją, zmiętosił, wymiął i wypluł. A trwało to ponad godzinę. To, co wyczyniał ten zaledwie trzyosobowy skład na małej scenie w klubie na Włodkowica mogłoby być spokojnie porównane do czarnej mszy (może i nawet w Brąswałdzie). Dziwny trans, w jaki zespół wprowadził słuchających trzymał nieprzerwanie do samego końca koncertu.
Maria Grudowska
NowoBrzmienia
www.uwolnijmuzyke.pl

Sobota. Najważniejszy koncert: kIRk (…) Sam koncert to jedno z najbardziej intensywnych wydarzeń w jakich miałem przyjemność brać udział. (…) Dawno temu to się nazywało illbient, ale i tę formułę kIRk dawno już przekroczył. (…) Czegoś równie plastycznego, bogatego w transowe chwile, ale też po prostu pięknego i poruszającego, na tym festiwalu w tym roku nie było.
Łukasz Warna-Wiesławski
Heineken Open’er 2012
Niezal Codzienny

Jego (kIRka) mroczne, niepokojące bity łamane przez szalejącą, rozimprowizowaną trąbkę Olgierda Dokalskiego ściągały do namiotu coraz to nowych widzów. Nie były to tzw. grube setki, ale i tak byłem pod wrażeniem. Spodziewałem się, że tak nieokreślone, wymykające się opisowi utwory przegrają z Bat For Lashes i Mumford & Sons. Myliłem się – dobra muzyka zawsze się obroni.
Jacek Świąder
Heineken Open’er 2012
Gazeta Wyborcza

kIRk na żywo mnie zdruzgotał. Co innego słuchać ich materiału w zaciszu domowym, co innego doświadczyć trąbki Olgierda Dokalskiego w realu, w tym repertuarze. Elektroniczne bity kIRk w zderzeniu z – ja to zawsze nazywam „szaloną trąbką jazzową” stanowią całość jedyną w swoim rodzaju. Byłam zaskoczona tym, że elektronika nie stanowi tła dla jazzu, natomiast dęciak nie jest tylko dodatkiem do nowej muzyki. (…) The xx to (…) obok kIRka i M83, najlepszy koncert festiwalu.
Tekla Mrozowicka, Łukasz Pytko
Heineken Open’er 2012
www.wavemagazine.pl

O co w tym wszystkim chodzi? Jedna z najbardziej szalonych płyt ostatnich miesięcy do dziś nie pozwala się zaszufladkować. „Msza święta w Brąswałdzie” to kompletny odjazd. To wolność. (…) Warszawski kIRk to zespół kompletnie niepoważny, inny, może nawet niemuzyczny. Warto przyjść na koncert i dać im się zabrać w miejsce, w którym nigdy nie byliśmy. Gdzieś na przecięciu nie tylko stylistyk muzycznych, ale też sztuk wszelakich.
Jacek Świąder
kIRk
www.culture.pl

,

Komentarze

Powered by Facebook Comments