DVA

Czeski super duet powraca z nową, rewelacyjną płytą „Nipomo”

Koncert w ramach Nipomo Tour 2014 odbędzie się 5 czerwca o godzinie 20.00 w klubie Re.

Dva tworzą Bára Kratochvílová i Jan Kratochvíl. Swoją twórczość określają jako „pop dla nieistniejącego radia” oraz „folklor dla nieistniejącego narodu”.
Dva to cyrk, beatbox, cabaret, tango, avantpop, akustyczne electro oraz elektroakustyka. DVA łączy głosy z akustycznymi instrumentami, które wirują w zloopowanej rzeczywistości, o której wokal opowiada w uniwersalnym języku. DVA to folk imaginowanych narodów, które nie istnieją w świecie szarych ludzi. Ten świat istnieje gdzieś między północą, a południem, gdzie dva znaczy 2.

Ona : zpev, klarinet a basklarinet, saxofon, melodika, dechovy midikontroler…

On : kytara, banjo, smyckovani, beatbox, zpev..

Płyta Nipomo nie ma w sobie nic z zatęchłej aury popowych wydmuszek, wypełnionych sztampową produkcją. Nie wiem z czego to wynika, ale czeski duet znakomicie identyfikuje się z eksperymentującymi artystami z fińskiej sceny. Z pewnością moje przekonanie pogłębia język w jakim wykonują swoje piosenki przypominający nieco mowę Finów. Nie twierdzę, że muzycy dokonali jakieś wolty stylistycznej, lecz coraz bardziej świadomie wchodzą w świat zajmujących rozwiązań kompozytorskich, zachowując przy tym
lekkość i swobodę. Dva to jeden z najbardziej udanych czeskich projektów, które pojawiły się w ostatniej dekadzie.

Łukasz Komła – nowamuzyka.pl

Ci muzycy należą do partii Davida Byrne’a – czyli eksperymentującej. Pozwalają sobie na wszystko, ale starają się zamknąć to w formule piosenki. Wszystkie środki są dozwolone. Rządzi elektronika i sample, w drugim szeregu grają jednak liczne instrumenty akustyczne – dęte, strunowe, perkusyjne. Jest na tej płycie mowa o Pacyfiku, ale nie jest spokojnie. Dużo kosmosu, międzygwiezdnych podróży i metafizyki: „R2D2 w przebraniu wampira/ to wciąż R2D2/ R2D2 nie może umrzeć/ niemniej jednak R2D2 ma
serce”. Choć używany na płycie język jest wymyślony, to zaopatrzono ją w tłumaczenia tekstów na angielski i – rodzimy dla jej autorów – czeski.

Ile piosenek, tyle zakrętów biorą. Ona i On. Dwoje instrumentalistów, w tym wokalistka. Dva są jak siostry z CocoRosie – zabawkowe, kolorowe, kruche, śpiewne – tylko Czesi są lepiej nakręceni. Ich utwory działają jak kalejdoskop symetrycznie układający barwne drobinki. W tym przypominają filmy Wesa Andersona, nowoczesne, choć w staroświeckich dekoracjach. Dopracowane w szczegółach z żelazną konsekwencją, ale zabawne. Każdy w tym opakowaniu znajdzie co innego. Płyta niedroga, a pięknie wydana
na CD z 16 pocztówkami, kasecie i winylu.

Jacek Świąder – wyborcza.pl

Komentarze

Powered by Facebook Comments