miniatura 3 rady

Trzy rady dla menedżerów

2014/09/29

Z okazji zbliżających się warsztatów “Manager Muzyczny XXI w.” postanowiliśmy porozmawiać z ich organizatorem, Bartkiem Stawiarzem. Bartek to menedżer obu zespołów Wojtka Mazolewskiego – Pink Freud i Wojtek Mazolewski Quintet -oraz pomysłodawca i dyrektor Studenckiego Festiwalu Muzyki Bluesowej „Bluesroads”, który  odbył się w naszym mieście już pięciokrotnie. Tytuł wywiadu jest oczywiście przewrotny i ma przyciągnąć uwagę, ale faktycznie znajdziesz tu te trzy rady. A być może o wiele więcej.

Skąd w ogóle pomysł na warsztaty menedżerskie?

Wydaje mi się, że w każdej branży, w każdej działalności potrzebne jest nieustanne dokształcanie się, wymienianie doświadczeń między ludźmi, którzy dopiero próbują coś w tej branży działać, ale też z tymi, którzy już od lat w niej pracują.

Zajmuję się muzyką dopiero od 6 lat, jednak zdążyłem już zauważyć, że branża menedżerów muzycznych i w ogóle biznes muzyczny jest jeszcze w Polsce dzikim zachodem – w odróżnieniu od innych rynków europejskich. Jest tu więc spore pole do popisu, a jednak, co też słyszę od muzyków naprawdę wysokiej klasy, brakuje ludzi, którzy profesjonalnie chcieliby się tym zajmować. Stąd też pomysł stworzenia takich warsztatów. Pierwszym krokiem mają być właśnie warsztaty z Katie Hermes z Sound Diplomacy – to niezależny konsultant rynku muzycznego działający w kilkunastu krajach. Udało się ją zaprosić dzięki współpracy z Instytutem Adama Mickiewicza, który również stara się pomagać w stworzeniu w Polsce młodej kadry menedżerów muzycznych.

Jak doszło do współpracy z IAM, skąd pomysł na zaproszenie gościa z zagranicy?

IAM zaprasza wykładowców z zagranicy nie od dziś. Sam byłem gościem warsztatów z innym specjalistą z Sound Diplomacy. Instytut zaprasza też przedstawicieli zagranicznej branży na polskie showcase’y i wspomaga eksport polskich zespołów za granicę. Tworzą taką międzynarodową sieć kontaktów od lat.

Ja swoją przygodę z Instytutem rozpocząłem od uczestnictwa w tegorocznej edycji światowych targów branży jazzowej Jazzahead!. Brałem w udział jako jeden z wysłanych przez Instytut przedstawicieli polskiej branży jazzowej. Instytut opłacił moje koszty podróży i zakwaterowania, dając mi możliwość promowania zespołów Wojtka Mazolewskiego na zagranicznych rynkach.

Czy nie uważasz, że przykładanie się do kształcenia kadry menedżerskiej jest podcinaniem gałęzi, na której siedzisz? Sam przecież jesteś menedżerem, więc po co kształcić sobie konkurencję?

Wydaje mi się, że zdrowa konkurencja podnosi ogólny poziom branży. Nie jestem tylko menedżerem, ale też organizatorem festiwalu i wiem, jak ciężko współpracuje się z zespołami, które nie mają menedżera. Czasami zdarzają się wyjątki, w których liderzy zespołów są świetnymi menedżerami i też dobrze sobie radzą, ale mimo wszystko kontaktowanie się z menedżerem zawsze usprawnia pracę. Nie jest to łatwa branża, ale pracy jest tu dość sporo – oczywiście, jeśli tylko ma się do tego zapał i robi się to dobrze. Nie boję się więc konkurencji, a nawet sądzę, że może ona tylko działać na plus.

Znasz przykłady dużych kapel, z którymi pracowałeś, które nie mają menedżera?

Większość największych nazwisk, z którymi pracowałem, miały menedżerów. Nie zdarzyło się dotychczas, żeby któraś z gwiazd festiwalu (Bluesroads) rozmawiała ze mną bezpośrednio. Tym bardziej jeśli chodzi o zespoły zagraniczne. Son of Dave, gwiazda tegorocznej edycji Bluesroads, co prawda przyjechał  bez menedżera, ale wszystkie sprawy finansowe czy techniczne załatwialiśmy z jego managementem.

Czyli twoja optyka jest taka, że każdy zespół powinien mieć menedżera?

W idealnych warunkach tak, ale patrząc na rzeczywistość nie jest to możliwe. Myślę, że w obecnych realiach zespół musi przepracować pewien czas samemu, wypracować jakiś poziom, tak żeby jego dorobek artystyczny pozwalał mu na utrzymanie siebie i menedżera. Oczywiście są przypadki, w których ktoś wchodzi do dużego programu typu talent show i z osoby nieznanej staje się gwiazdą, a co za tym idzie, natychmiast zostaje przygarnięty pod skrzydła doświadczonego menedżera z najwyższej półki, który przez swoje kontakty robi z tej osoby gwiazdę, jednak są to jedynie odosobnione wyjątki.

Zdarzają się też sytuacje, w których doświadczony menedżer zauważa jakiś zespół i postanawia w niego zainwestować swój czas, wyciągając go z niszy. 90% przypadków to jednak zespoły, które muszą najpierw osiągnąć pewną rozpoznawalność i wtedy jest szansa, że ktoś się nimi zajmie.

Wspominałeś, że przy pomocy kontaktów można wciągnąć kogoś na szczytCo więc twoim zdaniem jest głównym narzędziem menedżera? Właśnie kontakty?

Jest takie powiedzenie, które słyszałem od innych menedżerów: “pokaż mi swój telefon, a będę wiedział co znaczysz”. Czyli tak naprawdę to, kogo znasz, w dużym stopniu buduje to, kim jesteś na rynku. Sądzę jednak, że równie ważne są też inne rzeczy, takie jak umiejętność bookingu, zarządzania czasem, zarządzania zespołem, biegłość w myśleniu projektowym. Biznes muzyczny, zespół, działa na zasadach projektu. Projektem może być duża trasa czy wyjazd za granicę, jak również cały rok pracy z zespołem. I takiego podejścia chcielibyśmy się uczyć.

Mówisz „nauczymy” – czy to oznacza, że tego zawodu można się nauczyć? Czy to po prostu “trzeba mieć” i rozwijać?

Przede wszystkim, w każdym biznesie potrzebna jest pewna metodyka pracy. Dzięki tego typu spotkaniom spotkaniom każdy może samemu taką metodykę w pewnym stopniu wykształcić, ale bycie menedżerem muzycznym to bycie sprzedawcą i tego, moim zdaniem, można się nauczyć. Istnieją osoby, które są w stanie pokazać nam pewne metody, które możemy następnie dopasować indywidualnie do siebie, tworząc własny system pracy. Pewne cechy psychofizyczne należy mieć, a niektóre inne da się wypracować. Na pewno nie jest to praca dla każdego, ale z całą pewnością osób, które mogłyby to robić, jest znacznie więcej niż ludzi, które rzeczywiście to robią. Przestrzeń do działania jest ogromna i chciałbym, żeby ten cykl spotkań, który zapoczątkujemy, przyczynił się do powstania grupy ludzi, którzy chcą zajmować się menedżementem, będą to robić na fajnym poziomie i będziemy mogli razem współpracować.

Cykl spotkań? Czy to znaczy, że znasz już tematy, daty i kolejnych gości?

Chcemy na razie zobaczyć jaki będzie odzew osób zainteresowanych w związku z najbliższymi warsztatami. Po 6 października będziemy planować dokładnie kolejne miesiące. Docelowo chciałbym, żeby takie spotkanie odbywało się raz w miesiącu. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, kolejny zagraniczny wykładowca zagości u nas w maju przyszłego roku. Do tego czasu będziemy korzystać z polskiej wiedzy, a należy podkreślić to, że jest ona ogromna. Wydaje mi się, że powinniśmy czerpać nie tylko z wiedzy menedżerów muzycznych, a nawet nie tylko od ludzi z branży, lecz także zwracać się do osób, którzy pokażą nam umiejętności zarządzania, negocjacji, pracy z projektem, pracy nad stresem, zarządzaniem ludźmi. Powinniśmy rozszerzać zakres naszej wiedzy również na takie tematy, oczywiście nie pomijając tematów muzycznych. Trochę nauczyć się rzemiosła bycia sprzedawcą i menedżerem.

Gdybyś miał, czerpiąc ze swojego doświadczenia, przekazać młodym menedżerom trzy złote rady, jakie by one były?

Główna rada to podchodzenie na zimno. Nie ładować się emocjonalnie w pracę. To ważne, bo praca menedżera nie jest łatwa, a bardzo dynamiczna i opiera się na ciągłych zmianach sytuacji.

Druga rzecz to wytrwałość w dążeniu do celu, która jest fundamentem na jakim budujemy swoje osiągnięcia. Ciężko o wyznaczenie złotych zasad, sądzę, że to główne elementy, które wpływają nasz przyszły sukces lub jego brak.

I trzecia rada to przyjść na warsztaty.

Tak, trzecia rada to przyjść na warsztaty, gdzie będziemy się wspólnie uczyć od zagranicznego eksperta, Katie Hermes. Opowie o tym, jak przygotować się do eksportu swojej muzyki za granicę, a także poruszy wątek bardzo ważnego, niemieckiego rynku muzycznego.

ROZMAWIAŁ MICHAŁ WÓJCIK

Warsztaty „Manager Muzyczny XXI w.” odbędą się 6 października w Pauza In Garden, w Małopolskim Ogrodzie Sztuki, ul. Rajska 12, Kraków. Ilość miejsc ograniczona. Zapisywać można się pod adresem kinga.bluesroads@gmail.com

Komentarze

Powered by Facebook Comments