sense of balance

Sense of Balance w Raven Studio

2012/10/02

Jakiś czas temu Krakowska Scena Muzyczna wraz ze studiem Raven ogłosiła konkurs dla krakowskich zespołów. Jednym kliknięciem zgłosiłem Sense of Balance i zapomniałem o całej sprawie w myśl zasady „niech się dzieje wola nieba”. Nadszedł jednak magiczny 7. lipca, kiedy to dostałem od kolegi smsa o treści: „Raven was wybrali”. To miłe uczucie, gdy ktoś docenia to co robisz. Kiedy nagradza Cię za to dwoma dniami w profesjonalnym studiu nagraniowym – jest jeszcze fajniej.

Po wstępnych ustaleniach datę nagrywek zarezerwowaliśmy na 28. sierpnia. Pod studiem zjawiliśmy się punktualnie (no, prawie) o 11:00, tak jak ustaliliśmy. Powitał nas Flipper – facet, który umie wszystko. Niesamowicie wymagający, ale i motywujący. Pokazał nam wszystkie uroki pracy w studio – od momentów miłych i przyjemnych po te, które potrafią sprowadzić ego do parteru.

Startujemy. Kilkanaście minut na rozłożenie perkusji oraz podpięcie mikrofonów i zaczynamy. Guma siada za gary, rozgrzewa się i… awaria techniczna. Przetwornik odmówił posłuszeństwa. Udajemy się zatem na górę nastroić instrumenty. Minęło trochę czasu. W naszych pokojach na piętrze pojawia się Flipper i zwołuje naradę. „Niestety, musimy przełożyć nagrania”. Cóż zrobić? Pakujemy się, by wracać do domu. Schodzimy na dół, żeby zobaczyć co to za cholerstwo nam zepsuło zabawę i…nagle wszystko działa bez zarzutu. Bębny w ruch!
Z nagrywaniem garów zeszło nam do końca dnia. Flipper nas opuścił i zostaliśmy sami w ogromnym domu. Reżyserkę wprawdzie zamknął na cztery spusty, ale studio było otwarte. Gitary, piwo i pizza w ilości hurtowej zagwarantowały nam fajną zabawę.Odpadliśmy około godziny 1:00.

Warto także nadmienić, że z racji późnej pory wszystkie nasze instrumenty były mocno, mocno wyciszone, co sprawiło, że SOB zagrało pierwszy w historii set (prawie) akustyczny. I mamy ochotę na powtórkę!

Dzień drugi rozpoczęliśmy od wymyślania końcówki do numeru Upstream. Flipper nakazał całkowicie zmienić bębny, co zburzyło naszą koncepcję. Nagrywanie zaczęliśmy od basu. Poszło w miarę szybko i sprawnie. Brzęczało aż miło, a i Pan Realizator był dla Marcina dość wyrozumiały. Z powodu problemów logistycznych po basie przyszedł czas na wokal.

Późnym popołudniem drugiego dnia nadszedł czas na gitary. Na pierwszy ogień idzie Michał. Nagrywa ładnie wszystkie partie, aż dochodzi do nowej końcówki i… hm, jak to było?… Dobrze, że wszystko zostało rano uwiecznione na filmie. Szybka pomoc Marcina i jego kamery i końcówka siedzi na nagraniu idealnie.

Nadszedł czas na mnie. Pierwszy raz nagrywam w takim miejscu, słychać każde potknięcie, każdy fałsz, każdą nierówność. Dawno nie byłem tak zestresowany. Ale trzeba to zrobić. Po kilku uwagach, wskazówkach i dublach udało się zrobić wszystko, co było trzeba. Po godzinie 19:00 drugiego dnia zakończyliśmy nagrania. Zostało sprzątanie i powrót do domu.

Podsumowując, były to, przynajmniej dla mnie, niezapomniane chwile. Wiele się nauczyliśmy. Świetnie się przez te dwa dni bawiliśmy, ale to nie była tylko zabawa. To naprawdę ciężka praca. Niezwykle przyjemna i mega satysfakcjonująca, ale ciężka.

Wielkie podziękowania dla KSM i Studia Raven. Wielkie podziękowania dla Flippera – to wielki człowiek i profesjonalista w każdym calu. Zna się na rzeczy i potrafi robić cuda. KSM, FLIPPER – NIECH WAS BŁOGOSŁAWI KTO TAM CHCECIE! Mamy dla Was niespodziankę, ale to już wkrótce…

 

 

 

Efekty pracy zespołu w Raven Studio można usłyszeć pod adresem: https://www.facebook.com/sob.krakow/app_182222305144028

Zapraszamy też na: http://krakowskascenamuzyczna.pl/zespoly/sense-of-balance/

Komentarze

Powered by Facebook Comments