10485929_4538616799711_991650222_n

Rock and roll is not dead!

2014/06/30

Po wielkim festiwalu Tak Brzmi Miasto musiałem wrócić do rzeczywistości klubowych koncertów. Wybrałem mój ulubiony lokal, czyli Lizard King, w którym grał Roadhog oraz Clödie. Nie widziałem żadnego z tych zespołów wcześniej, jedyny kontakt z ich twórczością to Youtube, który, jak powszechnie wiadomo, nie zawsze wiernie oddaje  brzmienie i umiejętności zespołu.

Na pierwszy ogień Roadhog. Hard-rockowe brzmienie, wygląd rodem z początku lat 80. Marshall, VOX, 2 razy Les Paul, bas Warlock – czego chcieć więcej? Denim & Leather z repertuaru grupy Saxon, wykonany z niesamowitym zaangażowaniem. Widać było że chłopaki identyfikują się mocno z tekstem: Denim and Leather, brought us all together, it was you that set the spirit free. Mocny Set The World on Fire, który może świata nie postawił w płomieniach, ale Lizarda na pewno tak. Oraz utwór zapowiedziany jako ten, który idealne podsumowuje zespół, zatytułowany Roadhog (przypadek?), to dla mnie najlepsze momenty ich koncertu. Co mnie bardzo cieszyło, to fakt że była w tym wszystkim duża dawka rock and rollowego luzu. Gdy coś nie zabrzmiało tak jak powinno, grali dalej jak gdyby nigdy nic z jeszcze większą mocą. Jak mi to często wypominają znajomi – jestem staromodny – więc tym większą miałem uciechę z tego, gdy trójka gitarzystów ustawiała się koło siebie na zakończenie utworów i przyjmowała charakterystyczną pozę, kierując gryfy swoich instrumentów pionowo do góry. Łezka w oku! Roadhog, naprawdę sprawiło że poczułem się jak na dobrym koncercie w latach 80. Za niedługo ukaże się ich debiutancki album. Autorem okładki jest Jerzy Kurczak, który współpracował z taki zespołami, jak Turbo, KAT oraz Stos, zatem mam nadzieję, że poza samą formą, treść będzie również tak dobra. 

Clodie, czyli gwiazda wieczoru… IMG_8734Ta niezwykła dziewczyna ma naprawdę rockowy głos! Przypomina momentami Doro, a to dla mnie jedna z najlepszych wokalistek. Muzycznie co prawda nie do końca metal, ale za to bardzo dobrze zagrany przebojowy rock, czasami z pierdolnięciem, a czasami bardziej ukierunkowany w stronę popu. Widać, że otoczona jest doświadczonymi muzykami (a nawet starszymi od młodej studentki), którzy grali bez zarzutu i nie było tam miejsca na jakiekolwiek potknięcia. Nie mogę też oczywiście pominąć uroku osobistego samej Klaudii, która świetnie wygląda na scenie! Muszę się jednak przyczepić do jednej rzeczy. Nieco ponad pół godziny to trochę za krótko, jak na występ gwiazdy wieczoru. Bardzo płynne przejścia pomiędzy utworami, bez zbędnych dialogów – sprawiły że wszystkie kawałki zleciały bardzo szybko, i pozostał we mnie lekki niedosyt. Może to celowe działanie? Aby zachęcić ludzi by przyszli na następny koncert? Całkiem sprytne. Ja na pewno pójdę i polecam każdemu, kto lubi dobre, rockowe granie, z nieprzeciętnym żeńskim wokalem.

Co mnie jeszcze zasmuciło, choć wcale nie zaskoczyło, to oczywiście frekwencja. Pomimo tego, że koncert za darmo, że dobre zespoły, to i tak więcej niż sto osób nie naliczyłem.

Do posłuchania:

Clödie

Roadhog

IMG_8732

Komentarze

Powered by Facebook Comments