12804387_1080571221964680_2022505824_n

Niby mniej, a jednak więcej

2016/03/08

Pierwszy raz na koncercie Sublokatora byłem jakieś pięć lat temu w nieistniejącym już w tej formie Lokatorze.  Pamiętam, że swoją muzyką, tekstami, zachowaniem, właściwie wszystkim zrobili na mnie wtedy spore wrażenie. Później kilkakrotnie widziałem ich na żywo i, za każdym razem, były to świetne koncerty. Nawet gdy supportując w Fabryce powracające z zaświatów Pogodno, mieli zagrać dla garstki ludzi – zagrali jakby to był stadion. No i świetny koncert u nas, podczas Tak Brzmi Miasto, też w Fabryce. Za każdym razem były to wyśmienite koncerty, ale jednak niewiele różniły się od siebie nawzajem.

IMG_420256ddce8209746.jpgTymczasem, w miniony piątek, tak zwane życie zmusiło ich do zagrania inaczej. Oto bowiem z Sublokatora odszedł Marcin Pawlik – basista i autor zdecydowanej większości tekstów zespołu. Co robi większość kapel po stracie basisty? Szuka zastępstwa. Co zrobił Sublokator? Rozparcelował partie basu pomiędzy Tomka Kosonia – dotychczas grającego na gitarze oraz Filipa Jarmakowskiego – saksofonistę. Pojawiła się jednak luka gitarowa. Dlatego panowie postanowili zaprosić czterech krakowskich gitarzystów, aby tę lukę wypełnić. Co też świetnie się udało.

IMG_445956ddce83e9141.jpgKoncert rozpoczął się z lekkim opóźnieniem, ale już od pierwszych numerów sala Pięknego Psa zapełniła się. Po dwóch numerach na scenie pojawił się pierwszy gość – Faza, znany przede wszystkim z ZOOiDa, a ostatnio również z dość nowego jeszcze Stonerrora. W jego towarzystwie zagrali świetne Gotować się do wyjścia oraz cover zespołu Morphine. Zazwyczaj nie przepadam za coverami. Chyba, że są one tak dobrze dopasowane do repertuaru zespołu, jak ten. Z Łukaszem Krzywickim, na co dzień grającym w UDAch, zagrali Narkotyki oraz Mizerię, brawurowo wplątując w niej fragment Bez ograniczeń – utworu autorstwa zespołu Kombi z czasów, kiedy ten zespół robił jeszcze całkiem fajną muzykę. Część z publiczności kojarzyła pewnie ten motyw z czołówki popularnemu lata temu programu młodzieżowego 5-10-15. Krzywicki wniósł według mnie do tego koncertu najwięcej z wszystkich zaproszonych gości, potrafił wpasować się w numery Sublokatora, zachowując jednocześnie charakterystyczne dla siebie brzmienie. Trzecim gościem był ESIOK – wokalista, gitarzysta i lider zespołu NaSpokojnie. Bardzo dobrze wypadł zagrany w jego towarzystwie utwór Hopsa.  Z czwartym gościem, a był nim Michał Wójcik na co dzień prowadzący ku sławie grupę Cinemon, wykonali Improwizowany atak depresji i, chyba mój ulubiony, Wolny od Cienia. Oprócz znanych z płyt numerów mogliśmy usłyszeć również pięć premierowych utworów i trzeba przyznać, że idzie to w dobrą stronę. Oczywiście, słychać było, że stare numery są bardziej dopracowane i zagrane pewniej, ale nowości niewiele odstawały. To był bardzo równy i dobrze zaplanowany koncert.IMG_453856ddce84a4028.jpg

Zmiana w składzie wyszła więc Sublokatorowi jak najbardziej na dobre. Po pierwsze, zmusiło ich to do zaproszenia gości, a to zawsze jest ciekawym urozmaiceniem koncertu i aż dziw bierze, że tak mało krakowskich kapel korzysta z tego prostego, ale najczęściej skutecznego zabiegu mogącego również zapewnić dodatkową publiczność. Po drugie, okazało się, że po stracie basisty w zespole jest dwóch innych basistów. Mało tego, śmiem twierdzić, że Tomek sprawdza się w tej roli lepiej niż jego poprzednik. Po trzecie wreszcie, choć nie do końca jestem pewien, czy wynika to ze straty basisty, pojawienie się na scenie dodatkowego instrumentu w postaci mooga bardzo dobrze wpłynęło na całość. Na pewno zmusiło ich to do opuszczenia ciepłej strefy komfortu i pokombinowania. Nie ma więc, Panowie, tego złego, co by na dobre nie wyszło!

tutaj możecie obejzreć nieco więcej zdjęć z koncertu.

Komentarze

Powered by Facebook Comments