11944538_990602060961597_1246734942_n

KSM za oceanem: Clödie

2015/09/02

Ile znacie młodych zespołów z naszego podwórka, które zagrały trasę po USA? No właśnie, my też żadnego, więc jak tylko dotarła do nas informacja, że przygoda z koncertami za oceanem czeka zespół Clödie, postanowiliśmy nieco ich podpytać. Przed Wami dwa wywiady. Pierwszy z Klaudią Trzepizur – uroczą wokalistką, drugi z Robertem Kasprzykiem, który w Clödie siedzi za bębnami.

Spotykamy się z niecodziennego powodu – krakowski zespół jedzie w trasę po Stanach. Ale nie ma jeszcze nigdzie o tym żadnych informacji. Czy to jest jakaś tajemnica?

Klaudia: Nie tajemnica, a niespodzianka. Ujawnimy to później, ale dlaczego nie teraz – o to musiałbyś zapytać Roberta i Kazika – organizatora naszej wyprawy, ja się w to nie wcinam. Tak że sama nie wiem, dlaczego tego nie ogłaszamy.

Później, czyli kiedy?

Jak już będziemy na miejscu

Relacja live?

Coś w tym stylu.

Ile będzie koncertów? Jakie? Gdzie?

Koncertów będzie około dziesięciu. Najwięcej w Chicago, później Cleveland i Detroit. Kazik mówił o jeszcze jednym mieście, ale nie pamiętam. Będziemy grali na Taste of Polonia – największym pikniku polonijnym. Tam, i w jeszcze jednym miejscu, zagramy z De Mono. A jedziemy tam na trzy tygodnie. Od 27.09. do 15.10. Na miejscu okaże się, czy będziemy mogli zagrać jeszcze więcej koncertów.

Jak krakowski zespół dostaje się na trasę po Stanach?

Pewnego dnia przyszedł do nas Kazimierz Chludek, który nagrywał u nas na płycie saksofon, i zaproponował nam trasę, twierdząc, że po utworze Kobieta tak mu się spodobało, że postanowił nas zabrać. Byliśmy bardzo zaskoczeni, nikomu się to nawet nie śniło i nie wiedzieliśmy, jak on wyobraża sobie trasę takiej młodej kapeli po Stanach.

Czyli to nie było tak, że stwierdziliście, że Kraków jest już dla Was za mały?

Nie, za skromni jesteśmy (śmiech).

Łut szczęścia?

Tak, trafiliśmy na dobrą osobę.

To będą koncerty organizowane typowo dla Polonii?

Tak, ale podobno przychodzi na nie również sporo osób spoza tego środowiska, więc będę pewnie musiała sobie coś dla nich przygotować.

Czy Ty wiesz, czym różni się organizacja koncertów w Krakowie od organizacji trasy po Stanach?

Nie, wiem tylko, że Kazimierz wykonywał mnóstwo telefonów. Nie jestem w to zaangażowana, bo mieszkam w Częstochowie. Oni są tutaj, w Krakowie, więc są bliżej tego wszystkiego.

Graliście wcześniej za granicą?11935109_949978338394554_7090062618392787268_n

Nie, to będzie nasz pierwszy raz (śmiech).

I od razu Stany.

Rzucani jesteśmy na głęboką wodę.

Spodziewasz się innego odbioru niż w Polsce?

Nie mam pojęcia, szczerze mówiąc, ale podobno ludzie tam są spragnieni polskiej kultury i uwielbiają każdy polski zespół, który tam gra, i bardzo chętnie chodzą na takie koncerty. Liczymy na to, że będzie dużo ludzi, dzięki czemu będzie nam się lepiej grało.

To będą duże kluby? Pomieszczą się ci ludzie?

Nie wiem, jak duże są to miejsca, ale mam spisane nazwy. Można sprawdzić. Najbardziej boję się tych trzech koncertów z rządu.

Dlaczego?

Wokalnie.

Planujecie zabrać ze sobą walizkę płyt i przywieźć walizkę dolarów?

Płyty już są wysłane! Zaczynamy tam promocję płyty, a po powrocie będziemy promować ją u nas. Na naszym ostatnim koncercie były one już dostępne, chociaż nieoficjalnie.

Czy koncerty będą rejestrowane?

Tak, bierzemy Wojciecha Szałaja z Picture Workshop, który będzie dokumentował cały wyjazd.

Jakie plany po powrocie? Zachodnia Europa? Wschodnia? Będzie chcieli grać jeszcze w Krakowie?

W Krakowie i Częstochowie zawsze chętnie gramy.

A gdzie w Krakowie najlepiej?

Mnie najlepiej grało się w Alchemii. Pod Jaszczurami mieliśmy trochę problemów organizacyjnych, ale też było ok. No i Lizard, którego już nie ma…

No i Fabryka.

O! tak! Tam było genialnie. Świetne nagłośnienie.

Jak wygląda scena częstochowska?

Szczerze mówiąc, to nie wiem. Właściwie to śpię tam tylko. Był klub Zero, który połączył się z restauracją w centrum. Jest taki miejski projekt „Aleje – tu się dzieje” – cykliczna impreza. Artyści wychodzą na ulicę i grają.

Wracając do Stanów – ile to kosztuje?

Strasznie dużo!

No i kto za to zapłaci?

My, niestety. Sami pokrywamy wszystkie koszty, ale traktujemy to jako inwestycję.

rozmawiał Bartosz Szlapa


Skąd pomysł? Jak to się stało, że zespół z tak skromnym stażem jedzie w trasę po Stanach?

Robert: Na początku chciałbym powiedzieć, że mimo iż zespół Clödie ma rzeczywiście krótki staż, bo działania w tym gronie trwają nieco ponad rok, to współtwórcy płyty, która powstała, mogą pochwalić się o wiele większym stażem. Jest to grono znanych i szanowanych muzyków i mówię tutaj zarówno o stałych członkach zespołu, jak i o szeregu gości, którzy zaszczycili nas swoją obecnością na płycie. Nie trzeba było specjalnie prosić ich o to, aby pojawili się na płycie, bo sami dostrzegli potencjał tego materiału, co jest bardzo budujące. Na płycie na saksofonie zagrał Kazimierz Chludek, który jest absolwentem katowickiej Akademii Muzycznej, sam uczy w szkole II stopnia, gra na wielu jazzowych festiwalach i jest bardzo znanym w jazzowym środowisku muzykiem. W trakcie sesji, po wysłuchaniu materiału, Kazimierz zaproponował nam trasę. Ma on szereg znajomości, więc trasa została zorganizowana błyskawicznie. My chcieliśmy mieć patronat radia na płycie, a okazało się, że w Polsce jest to niestety usługa płatna, czego nie chcę komentować. Zwróciliśmy się więc do Polskiego Radia Chicago, co okazało się być strzałem w dziesiątkę. To radio jest organizatorem Muzycznego Pikniku Polskiego Radia 1030 AM i TV Polvision i zaprosili nas do uczestnictwa w tym festiwalu. Od tej pory cała sprawa nabrała tempa. Zwrócili się do nas również organizatorzy największego festiwalu polonijnego na świecie: Taste of Polonia – i tam będziemy dwukrotnie występować. Mówiąc krótko: zagrały tutaj już nie tylko prywatne znajomości, ale zagrała po prostu sama muzyka. To są oczywiście tylko moje przypuszczenia, ale mam nadzieję, że na miejscu się one potwierdzą. To się bardzo szybko zadziało i trochę nie wierzyliśmy, że to się dzieje. Wszyscy, oprócz Kazimierza. On od początku, metodycznie załatwiał wszystkie rzeczy i efekt jest taki, że mamy zagrać jedenaście koncertów, mamy sprzęt, mamy wynajęty samochód, mamy gdzie spać i tak dalej.

No właśnie, Jest to dosyć skomplikowana logistycznie operacja, która, nie oszukujmy się, sporo kosztuje. Finansujecie tę trasę sami czy korzystacie z zewnętrznych źródeł?

11988191_950994861626235_4409779721122389122_nNa chwilę obecną spróbujemy to zrobić sami, ale mamy nadzieję, że te koszty się nam zwrócą. Trochę zwlekaliśmy, między innymi dlatego, że nie wszyscy mieli paszporty, więc te koszty urosły. Gdybyśmy podjęli decyzję od razu, to koszty przelotu byłyby znacznie mniejsze. To jest bardzo budujące, że ludzie, których poznało się przez Facebooka i rozmawiało się z nimi przez telefon, potrafią zaryzykować i przyjąć nas do swoich domów na trzy tygodnie. Jest to dla nas duży chrzest. Jestem pewien, że po takiej trzytygodniowej wyprawie zespół będzie maksymalnie scementowany i jakiekolwiek problemy będzie nam dużo łatwiej rozwiązywać. Mam nadzieję, że wrócimy jednym samolotem i że kontakty, które tam zdobędziemy, i materiał, który nakręcimy, zaprocentują po powrocie.

Rozumiem, że ewentualne korzyści finansowe nie są tutaj najważniejsze.

Absolutnie nie. Traktujemy to jako inwestycję w przyszłość zespołu. Chciałem jednak powiedzieć, i to jest być może najważniejsza informacja tego wywiadu, że podczas festiwalu Taste Of Polonia, który jest gigantyczną imprezą integracyjną z ponad 35-letnią tradycją, będzie miała premierę nasza płyta i organizatorzy zapewnili nam stoisko, na którym będziemy mogli ten album sprzedawać. 30 sierpnia jest więc datą światowej premiery naszej płyty. Mamy dystrybutora w Stanach, a nie mamy jeszcze wydawcy w Polsce. Liczymy na to, że w Polsce znajdzie się wreszcie ktoś, kto nam zaufa i uwierzy w jakość tej muzyki. Nie chodzi nam tutaj o sprzedaż 50 000 płyt. Chodzi nam o kogoś, kto będzie miał do zaproponowania coś w kwestii dalszego rozwoju grupy.

Czy ta trasa otworzy Wam jakieś drzwi?

Już otwiera. Rozmawiam teraz z Tobą, bo pojawił się ku temu pretekst. Myślę, że po powrocie będziemy mogli trochę częściej pojawić się w mediach dzięki temu.

Czego się boicie?

Tego, że kogoś z nas nie puszczą przez bramki na lotnisku. Szkoda by było narobić tyle hałasu i nie zagrać tych koncertów.

zapraszamy na fanpage zespołu

rozmawiał Tomek Bysiewicz

Komentarze

Powered by Facebook Comments