molestaa

KSM za kulisami: Yassato + Molesta

2014/04/22

Dokładnie miesiąc temu. Rotunda. Nieczęsto mamy supporty na koncertach hiphopowych. Tym razem się udało. Oto wywiady z Molestą Ewenement i Yassato.

Yassato

Co możecie powiedzieć o sobie? Zauważyliśmy, że byliście nieco sceptycznie nastawieni do wywiadu.

DSC02692.jpgYassato: A kto będzie to czytał? Nasi fani? Nie sądzę.
Xenobi: Przecież, jak ktoś chce coś wiedzieć to zapyta, a wywiad to wciąż gorsza forma promocji niż np. nowy track… Obijamy się ostatnio.
Yuri: Za bardzo…

Skąd się znacie?

Yassato: Z treningów.
Yuri: To już kopę lat, chociaż patrząc na rozwój odpowiedzi na to pytanie to odbierałem poród Yassato:)
Xenobi: Trenujemy wspólnie od paru ładnych lat, kiedyś przez przypadek w luźnej rozmowie okazało się, że ja i Yassat nagrywamy czy nagrywaliśmy coś i trzeba było coś z tym zrobić.

Wasz dorobek?

Yassato: Dwie płyty. Pierwsza to bardziej składanka tego co nagraliśmy. Później zrobiłem Nie zasnę. Dobry klip zrobiony przez kumpla Mateusza Jazowskiego. Teraz EPkę z Xenobim i pracuję nad drugą solo.
Xenobi: Ile to już? 5 lat ją robisz?
Yuri: Dwie dekady
Yassato: Zdupcać.

Widzieliśmy, że macie gitarę – zajebista opcja. Nie myślicie żeby pójść trochę dalej? Jakieś plany, na przykład pełen live band?

DSC02701.jpgYassato: Plany są, i można powiedzieć, że na planach się kończy. Za mało czasu na ogarnięcie czegoś takiego. A nie ma sensu robić czegoś na pół gwizdka.
Yuri: Dokładnie tak, na pewno dołożymy coś więcej gitary, ale live band? Trzeba byłoby robić próby, dogrywać wszystko, czas, czas, czas….

Gracie dzisiaj panowie przed Molestą, macie tremę? W końcu to legenda polskiego rapu.

Yassato: Molesta to klasyka, wiadomo. Totalnie zajebiście jest zagrać przed kimś kogo słuchało się za gówniarza.
Xenobi: Tremy raczej nie ma, raczej nazwałbym to mobilizacją.

Jak waszym zdaniem, jako osób ściśle związanych z tym środowiskiem, wygląda w Krakowie sytuacja hip – hopu?

Yassato: Powiedzieć Ci na podstawie tego co wiem z neta czy ze znajomości? Każdy sobie, ci co się znają to się znają, ci co nie to nie, Kraków to duże miasto. Na pewno nie jest źle. Poziom jest wysoki, łatwo sprawdzić. Tak mocno chyba jeszcze nie było.

Ale abstrahując od tego, że to wasza pasja, macie pracę i inne spojrzenie na całą kulturę hip – hopu, dało by się na tym zarobić? Chcielibyście tego?

Yassato: Jakbym mógł robić to jak robię i dostawać za to hajs to proste. To tak jak byś dostawał flotę za sranie, i tak to robisz.
Yuri: Ciekawe czy można dostawać flotę za sranie… Na pewno są tacy, których gówno jest cenniejsze od innych.

Molesta

Zdarza Wam się jeszcze słuchać raperów z podziemia, czy nie macie na to czasu?

DSC02844.jpgPelson: Ja cały czas dostaję na facebooku kawałki do przesłuchania. Jestem pewien, że nawet teraz jakbym tam wszedł, to by była nowa wiadomość pt. “przesłuchaj to, ziom”. Słucham tych ludzi, którzy jeszcze nie wypłynęli, oczywiście.

Zdarza się coś ciekawego?

Pelson: Wiesz, oczywiście poziom jest różny. Jedni wydają już na zajebistym poziomie i nawet trudno to nazwać podziemiem, bo podejrzewam, że taki człowiek w środowisku jest znany, ma beat od znanego producenta, ma skillsy i chociażby w swoim mieście jest rozpoznawalny. Czy dalej jest to podziemie? Nie wiem w sumie jaka jest teraz definicja “podziemia”.

Włodi: Chyba po prostu ten kto nie wydał jeszcze legalnej płyty – to jedyna definicja, która obecnie może jeszcze jakoś funkcjonować.

Pelson: Z drugiej strony są też raperzy, którzy nie wydali legalnej płyty, a trudno ich nazwać podziemiem.

Wspomnieliście, że dużo osób Wam wysyła numery do przesłuchania – a jeśli chodzi o suporty, to też jest tak duże zainteresowanie?

Włodi: Praktycznie na każdym koncercie mamy kilka próśb o support.

Zgadzacie się?

DSC03011.jpgWłodi: Nie zgadzamy z bardzo prostego powodu – trudno jest dokonać selekcji. Musielibyśmy przesłuchać tych wszystkich ludzi, weryfikować ich twórczość. Z drugiej strony zobacz – jeśli zgłasza się do nas gość i mówi: “siema, jestem tam Łukasz jakiśtam i chciałbym zagrać przed wami support” to już świadczy o tym, że on nie jest na takim poziomie, aby ten support grać. Dlaczego tak myślę? Ponieważ, jeśli on by był na takim poziomie, to on by już nie pisał i pytał się o możliwość takiego zagrania, tylko już by na takim koncercie był.

Pelson: Dokładnie, organizator już o nim wie.

Włodi: Wydaje mi się, że to jest taki etap “przedpodziemia”. Nie chcę być tu źle zrozumiany i sprowadzać kogoś do parteru, absolutnie się nie wywyższam, ale mi osobiście nie podoba się, gdy przed naszym koncertem są supporty tylko dlatego, że są to koledzy organizatora. Często rozpiętość poziomu i styli jest po prostu dramatyczna.

Pelson: Ale pracujemy nad tym. Już niedługo jeśli jakaś kapela będzie chciała zagrać przed nami support w jakimś mieście, będzie nam mogła wysłać dwa kawałki i my będziemy dokonywać selekcji – 20 czy tam 25 minut, spoko, proszę bardzo. Wiesz, musimy sami o to zadbać, żeby ten koncert nie był koncertem tylko Molesty, tylko był koncertem w całości, wydarzeniem. Jeżeli mamy jeden support dobry, a trzy żenujące, to to się po prostu sypie.

To w ogóle jest jeszcze rodzaj promocji dla zespołu, czy bardziej szkodzi, bo zawsze stawia ich w położeniu tych słabszych?

Pelson: Według mnie to można rozpatrywać jako pewien sprawdzian. Mają jeden do jednego pokazaną reakcję publiczności. Jeśli ludzie to kupują, rozumieją, to znaczy, że idą w dobrym kierunku, a jeśli stoją znudzeni to wiedzą, że sporo pracy przed nimi – co jest przecież naturalne. Ewentualnie teraz mi wpadł do głowy pomysł, że fajną sprawą byłby też konkurs na support. Gramy koncert np. w Bydgoszczy, wrzucamy 3 kapele, które się do nas zgłosiły i sami wybierzcie kogo chcecie słuchać.

Odejdźmy już od supportów… Ponoć się wygadałeś w jednym z wywiadów, że w marcu usłyszymy jakieś wieści na temat nowej płyty?

DSC03039.jpgPelson: Trochę się wygadałem, ale to też nie jest jakaś wielka chyba tajemnica. Najpierw jednak skończmy projekty solowe. Niedługo jednak pojawią się odpowiedzi na to pytanie… konkretnie muzyka z obrazem nawet. Coś się robi, coś się kręci.

Wspomniałeś projekty solowe – Vienio robi Etos 2, Ty EPke, Włodi – Wszystko z dymem, a co z Pariasem?

Pelson: Na razie Leszek (Eldo – przyp. red.) też wydaje swoją solówkę. Słyszałem, bardzo dobra. Na pewno Leszek będzie też tutaj do nas zaproszony, więc o Parias 2 nie rozmawiamy.

Włodi: Żyjemy tu i teraz, więc aktualnie Molesta. Nie chcemy wybiegać tak daleko w plany – tzn. projekt za projektem.

Pelson: To zupełnie nie nasz styl. My działamy pod wpływem impulsu, a ciężko powiedzieć jaki będzie impuls za pół roku (śmiech).

Zawsze chciałem zadać to pytanie zespołowi, który jest, tak jak wy, 20 lat na scenie – co czujecie jak gracie np. Ja wiedziałem, że tak będzie… nie macie dość tego numeru?

Pelson: Ja mam bardzo dobrą odpowiedź na to pytanie. Taki np. kawałek Się żyje gramy od 18 lat. Nie zawsze go graliśmy, raz tak, raz nie. Ktoś powie “kurde, jak ty możesz nie rzygać tym kawałkiem”, a ja odpowiem – 18 lat go graliśmy dla siebie… i skończyliśmy. Teraz go gramy dla ludzi, ponieważ ludzie przychodzą, żeby usłyszeć te stare kawałki. Wiesz, kiedyś myślałem sobie, jako twórca, że kiedy skończę grać kawałki dla siebie, to będzie mój koniec, bo nie będę miał energii. Błąd. Teraz tę energię dają nam ludzie, którzy po tych 18 latach przychodzą, aby usłyszeć ten, albo ten kawałek. To jest, stary, zajebiste. To jest coś, czego ja nie mogłem wiedzieć x lat temu.

Vienio: Weszliśmy do historii jak kurwa Krzysiek Krawczyk ze swoimi parostatkami, wiesz (śmiech). Zaczął się inny okres – był starożytny, teraz mamy nowożytny.

A po takim okresie grania na różnych scenach zdarza wam się jeszcze trema przed koncertami?

Vienio: Zawsze jest trema… wiesz, to w zależności też gdzie się gra, bo wiadomo, rodzaj ewentualnego upokorzenia różny (śmiech). No ale jednak wychodzisz do ludzi, musisz coś powiedzieć, więc to normalne, że się denerwujesz. Zawsze tak jest. Nawet gdybyś mówił coś konkretnego do jednej osoby, a co dopiero do dziesięciu tysięcy. Różne rzeczy się mogą zdarzyć, może ci ktoś np. fucka pokazać jak Ryśkowi (Peji przyp. red). Różnie bywa.

Jak wy zaczynaliście, tak na prawdę nie było na kim się wzorować. Było kilka ekip w Polsce, ale to wszystko raczkowało. Teraz młodzi raperzy mają Youtube, miliony wzorców, młodzi producenci właściwie nieograniczone możliwości, aby się uczyć tworzyć beaty. Myślicie, że im to pomaga, czy ta ogromna konkurencja demotywuje?

Pelson: To zależy. Pewnie działa w obie strony. Z jednej strony masz dostęp do ogromnej ilości ludzi, a z drugiej jest cholernie ciasno i trzeba być na prawdę bardzo oryginalnym, żeby się przebić. Trzeba mieć pomysł na siebie, wizje często nawet na kilka lat do przodu.

A nie macie takiej wewnętrznej potrzeby, gdy usłyszycie jakiegoś młodego zawodnika, wyjątkowo zdolnego, aby mu pomóc, podpromować go jakoś?

DSC03257.jpgPelson: Cały czas tak robimy. Po pierwsze: konkurs na beat na płytę Parias – 800 maili z beatami. Został wybrany jeden koleś – dzisiaj normalnie pracuje z raperami, robi robotę. Przykłąd drugi – moja solowa epka – konkurs na videoclip. Przyszło 5 klipów, 3 opublikowane na kanale Step Records. Jeden ma bodajże 300 tyś. wyświetleń. Uważam, że jak na amatora to jest naprawdę dobry wynik. To są właśnie przykłady pomocy młodym. Ja mam np. Kubsona na płycie, który jest znany w środowisku warszawskim, ale nie dalej. Moim zdaniem powinien. Vienio zawsze się stara kogoś młodego brać. Zawsze mamy rękę wyciągniątą dla kogoś młodego, jeśli jest ciekawy.

Vienio: Wiesz, Zeus kiedyś powiedział, że dla niego największym hołdem było nagranie właśnie ze starszym kolegą, ale trzeba spytać się tych młodych co dla nich to oznacza. Dla tych, którzy są na początku kariery. Czy to dla nich w ogóle jest ważne.

Zmieńmy troszkę temat – planujecie jeszcze jakieś koncerty z żywym bandem?

Vienio: Będziemy jeszcze grali, oczywiście. To są głównie kwestie np. Juwenaliów, gdzie często organizator sobie życzy, abyśmy zagrali z zespołem. Wiesz, wtedy to jest jednak grubsze uderzenie. Oczywiście lubimy też grać z gramofonami, ale w tym sezonie z zespołem też zagramy.

Pozostając przy żywych bandach – po Etosie 2 planujesz coś z Way Side Crew?

Vienio: Nie, nie. Wiesz, jest taka prawda, którą mi kiedyś powiedział Michał Urbaniak, do której się przekonałem – mianowicie nie da się wyjść z pewnej szuflady. Może jakbym wyszedł do popu, a nie hardcoru, to by się udało. Zagraliśmy oczywiście koncerty, wszystko było fajnie, byłem zadowolony, ale jak ortodoks hip hopowy to zobaczy to powie: co to, kurwa, jest? Rozumiesz? Dla niego to nie jest mój sukces, nagranie innej płyty, tylko porażka. Ja to uznałem za swój oczywisty rozwój.

Czyli prywatnie w swoim iPodzie masz też mocne, gitarowe granie?

Vienio: Wiesz, słucham na prawdę różnej muzyki, bo hip hop jest zapożyczeniem i sampluje z różnych gatunków: i z jazzu, i z funku, i z popu. Jeśli tworzysz muzykę, to musisz jej słuchać ogromne ilości. Ortodoks hip hopowy nie byłby dobrym producentem. Musi się wyluzować!

A są jakieś kawałki, których już nie gracie, bo stały się nieaktualne, albo nie zgadzacie się z tym, co wtedy napisaliście?

Włodi: Poszczególne wersy na pewno by się znalazły, wiesz, życie weryfikuje wszystko.

Vienio: Na przykład Włodi kiedyś pił alkohol, teraz nie pije – odmieniony człowiek.

Włodi: Ale gdyby były tamte czasy i miałbym 19 lat, to powtórzyłbym te wersy i w pełni się z nimi identyfikował.

DSC03344.jpgVienio: Wiesz, muzyka też wywołuje wspomnienia. Może być stary kawałek, z którym się już nie zgadzasz, ale komuś robi dobrze, bo przywołuje dawne lata, tylko dlatego. Zresztą, muzyka ma też bawić, trzeba na nią patrzeć również z przymrużeniem oka.

Włodi: Na takiej samej zasadzie można komuś zadać pytanie czy ktoś lubi oglądać swoje stare zdjęcia – jak się czesał, jak się ubierał. Ja lubię, bo są śmieszne, i tak samo jest z utworem.

Ostatnie pytanie… Pogodziliście się z Ryśkiem (Peja – przyp. red.)?

Pelson: Nie.

A jakieś ruchy ku temu były?

Pelson: Nie czuję takiej potrzeby z naszej strony.

Dzięki za rozmowę.

Rozmawiał: Bartosz Szlapa

więcej zdjęć z koncertu tutaj

Komentarze

Powered by Facebook Comments