smolik

KSM za kulisami: Time For Funk + Smolik

2012/10/21

Time For Funk

KSM: Pierwsze pytanie – czemu tak krótko?

Daniel Sroka: Bo tak nam kazali (śmiech)

Zuzanna Skolias: jak w umowie

Daniel: 30 minut.

KSM : Ale świetnie zagraliście

Zuzanna: Bardzo się cieszymy.

Daniel: To był chyba nasz ostatni koncert w tym roku bo robimy sobie małą przerwę rodzicielską. To znaczy, nie my, dokładnie Zuza.

Zuzanna: wujowską.

Daniel: Zespól będzie ją dopingował na tyle na ile można natomiast bardzo się cieszymy, że mieliśmy możliwość zagrać dzisiaj na koncercie .

Zuzanna: To było zwarte, zmobilizowane, krótkie końcowo – sezonowe (śmiech).

Daniel: Ogólnie bardzo przyjemnie. Fajna, wesoła ciepła publika, a tego chyba każdy by chciał na swoich koncertach.

Zuzanna: To prawda

KSM : Jak się czujecie jako support przed Smolikiem? Poznaliście go osobiście ?

Zuzanna: Poznaliśmy go teraz. Dla mnie granie supportów jest zawsze trudne, ponieważ nie jest to publiczność, która przychodzi na nas, tylko jest to publiczność, która przychodzi na kogoś innego i na niego czeka w związku z tym …

Daniel: Ale to jest naturalne i normalne

Zuzanna: Oczywiście, że jest to naturaln, tylko jest to dosyć trudne dla zespołu supportującego.

Daniel: Może być jakąś tam przekąską

Zuzanna: Dokładnie, ale bardzo fajna publiczność, bardzo serdeczna.

KSM : Myślicie, że fakt zagrania przed Smolikiem pomoże Wam w tym, aby ludzie Was dostrzegli, posłuchali, kupili płytę ?

Daniel: Każdy kontakt z publiką jest dobry. Jeśli mamy możliwość zagrania takiego koncertu jak dzisiaj to wiemy, że zawsze ktoś się znajdzie kto będzie śledził to, co robimy.

Zuzanna: Poszerza to na pewno wachlarz odbiorców, więc to jest super. Jesteśmy kapelą dosyć lokalną, w związku z tym nie mamy możliwości dotarcia do szerszej publiki.

Daniel: Każda okazja jest dobra, jeśli są fajni odbiorcy, a myślę, że publiczność Smolika przyjęła nas bardzo fajnie myślę, że to dobrze.

KSM: To co robicie – robicie bardzo fajnie, więc może spróbować uderzyć z tym gdzieś wyżej?

Daniel: No tak, póki co nagrywamy

Zuzanna: Jesteśmy cały czas w tym procesie i robimy co możemy (śmiech)

Daniel: W tym roku kończymy, jak dobrze wszystko pójdzie, w przyszłym wydamy tą płytę. Teledysk się już robi też. Jedyną rzeczą jest dogranie wokali i urodzenia pięknego dziecka (śmiech). Wujkowie będą się nim zajmować w dni parzyste bo już tak ustaliliśmy. Zuzia jest bardzo twardą kobietą, wydaje mi się, ze po 2 miesiącach już będzie chciała wrócić na scenę.

Zuzanna: Z dzieckiem pod pachą.

Daniel: Więc musimy zarobić przynajmniej na jakąś baby-sitter na koncerty.

KSM: To co, następnym razem jako gwiazda, a nie support ?

Daniel: Może jak już wydamy płytę … kwestia tego, żeby się poszczęściło trochę, bo jednak szczęście też jest potrzebne. Plus kontakty jakie się nawiązuje w trakcie robienia tego typu koncertów.

Zuzanna: I doświadczenie.

KSM : To KSM Wam będzie szukał suportu następnym razem…

Daniel : Dziękujemy bardzo

Zuzanna: Byle nie za darmo (śmiech)

Daniel: to wytną.

Zuzanna: niech wycinają, trudno.

Daniel: W każdym bądź razie bardzo dziękujemy KSM , że mogliśmy dzisiaj zagrać

Zuzanna: To jest już drugi suport jaki dzięki Wam zagraliśmy. Pierwszy zagraliśmy przed Natalią Przybysz, więc to też było super.

Daniel: Też fajna publika, fajnie było.

KSM: A jakbyście mieli porównać, gdzie lepiej ?

Daniel: Nie wiem czy da się to porównać…

Zuzanna: chyba nie

Daniel: Całkiem inna energia była. Natalia była wtedy w ciąży w ostatnim miesiącu, więc też ten materiał był troszkę inny od tego co prezentuje Smolik.

Zuzanna: Ja dobrze wspominam tamten koncert też.

Daniel: Bardzo fajnie było.

Zuzanna: Choć było trudno, bo jakby ciepła i serdeczna nie była publiczność to jednak się wyczuwa, albo sami sobie to wkręcamy, że ludzie myślą „no zejdźcie już, niech już wejdzie gwiazda”.

Daniel: Ale to jest normalne, my się z tym pogodziliśmy, jest ok. Najważniejsze że zrobiliśmy swoje i cieszymy się, że mieliśmy tą możliwość.

KSM: Podsumowując już na koniec – plusy i minusy dzisiejszego koncertu ?

Daniel: I chcecie to puścić (śmiech)

Zuzanna: Minusem jest na pewno to, że gramy go za darmo bo uważam, że jest to nieprofesjonalne traktowanie nas. Jest to duży minus, ponieważ to jest jednak nasza praca.

Daniel: Nie ma szanowania artysty, bo oczywiście gramy koncerty za fajne pieniądze w innych klubach niż Lizard, ale tutaj zawsze jest dziwnie mimo tego, że to jest fajny lokal. Sorry, ja to powiem, bo mi to wisi, powiem szczerze.

Zuzanna: Podpisuje się.

Daniel: Dużo miejsc w których graliśmy, dla tysiąca osób, czy dla dwóch, czy dla pięciu, zawsze był ten szacunek dla muzyka i zawsze traktowano nas poważnie, więc to jest chyba najbardziej istotne z tego wszystkiego, ten menagering tutejszy, tu nie chodzi o KSM.

Zuzanna: Plus inne mniejsze rzeczy typu: za mało czasu na próbę, w związku z tym nie można się tak poczuć komfortowo.

Daniel: Wiadomo, mamy 30 minut i musimy się tego trzymać, więc tutaj skracamy utwór, tutaj trzeba odpuścić jeden utwór, wszystko jest takie na wariackich papierach.

Zuzanna: No, a wszystko to co powiedzieliśmy wcześniej to plusy.

Daniel: To, że organizowane są takie imprezy przez KSM to super. Żeby te trybiki jeszcze troszkę posmarować, żeby to poszło w dobrym kierunku bo zaplecze jest rewelacyjne moim zdaniem.

Smolik

KSM: Jak się Pan czuje w Krakowie?

Smolik: No sami wiecie, że tutaj podobno jest czakam?????? i płynie dużo energii z kosmosu albo z ziemi, a jeżeli nawet nie płynie to ja się czuję świetnie w Krakowie. Bardzo lubię to miasto. Nigdy nie byłem w nim długo. Trzy, cztery dni to jest chyba maksimum, ale zawsze dobrze wspominam pobyt w Krakowie. Mam tu dużo znajomych. Mamy też tutaj świetną publiczność. W Krakowie w zasadzie to są piki jeżeli chodzi o ilość ludzi na koncertach i też jakoś tak świetnie ludzie odbierają naszą muzykę.

KSM: Jak Pan ocenia support? Miał Pan z nimi jakąś styczność wcześniej, przed koncertem?

Smolik: Szczerze mówiąc to my przyszliśmy jak już support kończył, więc trudno mi powiedzieć. Widziałem na YouTubie przez chwilkę, nie chciałbym się wypowiadać. Zupełnie nie widziałem supportu.

KSM: Jakich rad by Pan udzielił takim zespołom niszowym, które się próbują wybić a nie mają jak?

Smolik: Jak to nie mają jak? Mają jak! Wydaje mi się, że kanały takie gdzie się można pokazać są jak najbardziej otwarte i nigdy nie było takich możliwości wybicia się jak dzisiaj bo jest internet. Kiedyś w zasadzie bez kontraktu z wielką wytwórnią i jeżeli za zespołem nie stały duże pieniądze czyli studio profesjonalne z inżynierem dźwięku, z wielkimi konsoletami, magnetofonami taśmowymi było to zupełnie niemożliwe, żeby zespół zaistniał szerzej. Dzisiaj w zasadzie każdy może muzykę nagrać w domu i to może świetnie brzmieć, może zrobić całkiem niezły klip IPhonem, albo Canonem, albo czymkolwiek więc jak najbardziej można się wybić. Tyle, że jest strasznie wielu chętnych, więc poprzeczka wisi wysoko. Artyści, którzy mają już pewną renomę jakoś funkcjonują. Nowi artyści muszą walczyć. To jest dżungla w zasadzie i trzeba się przebijać przez krzaki. Robić swoje i robić to jak najbardziej oryginalnie bo to jest jedyna opcja żeby się odróżniać po prostu od reszty. Tylko oryginalność, osobliwość, własna informacja, własny przekaz może po prostu sprawy popchnąć do przodu, ale nie musi bo jest bardzo dużo chętnych tak jak już mówiłem.

KSM: Jakie były Pana początki?

Smolik: Ja to miałem w sumie duże szczęście dlatego, że moje początki to były świnoujskie, które radziły sobie stosunkowo słabo biorąc pod uwagę tak zwaną karierę, ale bardzo szybko potem dostałem propozycję od zespołu Wilki, żeby zostać ich klawiszowcem. Wtedy Wilki były na szczycie w zasadzie popularności. No i z takiego standardu stosunkowo niskiego jeżeli chodzi o popularność wskoczyłem na sam szczyt, więc było mi trochę łatwiej zacząć, poznać ludzi, nauczyć się czegoś, jakoś tak trochę otrzeć się o wiele różnych spraw związanych z muzyką.

KSM: Ostatnie pytanie żeby już Pana nie męczyć. Czy Pan coś wie na temat Krakowskiej Sceny Muzycznej?

Smolik: co to znaczy krakowskiej sceny muzycznej? Mówisz o artystach?

KSM: Jesteśmy taką grupą, która próbuje promować takie undergroundowe krakowskie zespoły.

Smolik: szczerze mówią niewiele wiem. Rozumiem, że nie chodzi o nas tylko chodzi o zespół, który był supportem, tak?

KSM: chodzi ogółem o naszą grupę.

Smolik: Przykro mi bardzo, ale teraz dopiero to widzę.

KSM: myśli Pan, że to ma sens? Zrzeszanie zespołów, organizowanie im tras.

Smolik: Jeżeli ktoś wierzy w muzykę, lubi ją to jak najbardziej to ma sens. Zawsze to jest krok do przodu. Ze stu zespołów, które będziecie próbowali pokazać może jeden będzie właśnie tym diamentem, który zabłyśnie i jak najbardziej trzeba to wspierać bo czasy dla muzyki są ciężkie, więc życzę Wam powodzenia i żeby takich brylantów było więcej, nie jeden.

KSM: dziękujemy bardzo.

Komentarze

Powered by Facebook Comments