flap1

KSM za kulisami: Stuck In Haze + Jitter Flow + Flapjack

2012/12/07

Stuck In Haze

KSM: Jesteśmy  w krakowskim Lizard Kingu. Graliście przed Flapjack. Jak się grało?

Igor Szopa: znakomicie.

Peter Zając: krótko

Michał Krupiński: ale znakomicie.

Paweł Zaporowski: dosadnie.

stuck in1

Maciej Borowski: fajnie, brakowało ludzi pod sceną tylko. troszkę, jakby było więcej…

Peter: cicho! przestań.

Igor: nie narzekaj już.

Maciej: dobra, dobra, dobra.

KSM: Czym się różnił ten koncert od takiego przeciętnego koncertu jaki gracie?

Peter: Właściwie to tym, że… niczym właściwie. nie było ludzi, czyli niczym.

KSM: a na waszych są tłumy?

Peter: nie no, właśnie mówię, że się niczym nie różnił bo nie było ludzi więc było tak jak zawsze.

Paweł: Różnił się tym, że po nas grała wielka gwiazda: Flapjack. Wcześniej tak nie było bo pierwszy raz gramy taki koncert gdzie po nas gra jakiś…

Peter: Flapjack.

Paweł: generalnie no, chcieliśmy zawsze zagrać przed Flapjackiem i udało się i się z tego bardzo cieszymy.

KSM: Chcieliście zagrać przed Flapjackiem, czyli jesteście fanami wszyscy? jest Waszą inspiracją?

stuck in2

Peter: Na pewno jesteśmy fanami, w sensie znamy materiał. Każdy z nas chyba z piętnaście lat temu się jarał nim. Teraz, chłopaki wrócili z dobrą płytą. Ja słyszałem, bardzo mi się podoba,  także fajnie.

Maciej: mi się wydaje, że troszkę była słaba promocja tego koncertu bo właściwie…

Igor: Miałeś nie marudzić!

Maciej: muza jest fajna i jakby było troszkę lepiej rozpropagowane to… nam chodzi o młyn pod sceną, brakowało nam tego, że jednak ludzie  przychodzą tutaj…

Peter: Kurwa!

Igor: nie marudź!

Paweł: pytaj się nas, my mamy łeb do zgrywy.

KSM: to dlaczego nie przyprowadziliście znajomych?

Maciej: ja przyprowadziłem trzydziestu pięciu znajomych, ale…

Peter: nasi znajomi to zgredy. Nie lubią takiej muzyki.

Paweł: Stare dziady. Oni siedzą i piją kawę.

Maciej: nie no, spoko. Spoko, tylko troszkę więcej ludzi pod sceną jakby było, żeby nie siedzieli tylko…

Paweł: Zadaj nam takie pytanie na które możemy odpowiedzieć pozytywnie.

KSM: Lubicie Krakowską Scenę Muzyczną?

Paweł: bardzo! Fantastyczna firma i cieszymy się, że mogliśmy z nią współpracować.

Michał Krupiński: Firma?

Paweł: Stowarzyszenie, no, sam nie wiem jak to nazwać.

Peter: organizacja.

Paweł: O! Organizacja to jest dobre słowo.

KSM: dlaczego Flapjack? gdyby był inny zespół?

Peter: Myślę, że jakby był na przykład Grechuta to byśmy nie przyszli.

Paweł: Albo Marek Dyjak.

Igor: Grechuta już nie żyje.

Michał: pojechałeś po bandzie.

Paweł: Dlatego że do nas jest stylistycznie jakoś podobny, tak mi się wydaje i jest taka dawka energii zbliżona.

Peter: na Flapjacka przychodzą ludzie, którym nasze granie też może się spodobać.

Igor: powiedzmy, że przed Dżemem mogłoby być inaczej.

KSM: Był ktoś taki kto podszedł po koncercie i zapytał jak się nazywacie i powiedział, że się podobało?

Michał: tak, był taki w czerwonej bluzie.

Paweł: tak, nawet przyszedł Jahnz z Flapjacka i powiedział, że zajebiście zagraliśmy.

Igor: tak na otarcie łez.

Paweł: na otarcie łez aczkolwiek mnie to podbudowało.

KSM: Czyli lubicie KSM?

Paweł: bardzo. powtórzmy.

Peter: Krakowska Scena Muzyczna jest super.

KSM: to dziękujemy.

Jitter Flow

jitter1

Konrad: Jak Wam się podobał nasz występ?

Bartek: nie no stary, to oni będą zadawać pytania!

Piotr: Ja jestem Piotrek, cześć.

Bartek: najpierw powinniście się z kobietą przywitać.

Piotr: no i co tam u Was słychać?

KSM: bardzo dobrze. Co tam masz na koszulce? God is Busy…

Piotr: To jest koszulka od mojej żony…

KSM: tak Cię kocha?

Piotr: bardzo mnie kocha. i ja ją też ubóstwiam i to od niej dostałem taką koszulkę.

KSM: a co ona oznacza?

Piotr: nie wiem. jeszcze nie zdążyłem przeczytać. Wyjąłem z walizki z dopiero i metkę z niej oderwałem, ale myślę, że jest fajna.

KSM: ok, to może zamienimy się w końcu rolami. Jesteście w krakowskim Lizard Kingu, a nie jesteście z Krakowa. Skąd jesteście? Jak się nazywacie? Co gracie?

Piotr: Nazywamy się Jitter Flow i jesteśmy z Pruszkowa.

Bartek: pod Warszawą.

Piotr: a co gramy? hmm… co gramy?

Bartek: To jest bardzo dobre pytanie co my gramy. My do końca nie wiemy co gramy. Piszemy o naszej muzyce często, że to jest jakiś taki pogięty, połamany, dziwny hardrock. Ale możesz to nazywać jak chcesz.

Piotr: Wszystko to, myślę, wynika z tego jakiej muzyki słuchamy.

KSM: a czego słuchacie?

Piotr: Każdy czego innego. Tak na poważnie to nie da się tego powiedzieć. Inspiracja płynie i z ciężkiego grania i jazzu i z muzyki elektronicznej i z rapu.

Bartek: ostatnio słuchaliśmy jakiegoś elektro.

Konrad: jakichś ciężkich, minimalnych slow-rytmów.

KSM: Gracie przed Flapjackiem. Dlaczego? Oni Wam zaproponowali? Wy napisaliście do nich?

Bartek: To jest dłuższa historia, bo właściwie przez pierwszą połowę roku braliśmy udział w takim festiwalu, który nazywa się Emergenza. Serdecznie pozdrawiamy Dominika, który do Polski ten piękny, międzynarodowy festiwal sprowadził. Braliśmy udział w kilku edycjach, udało nam się dojść do finału, w ogóle świetna impreza i tam Guzik był jednym z jurorów. No i po prostu po finałowym występie podszedł do nas, zagadał, powiedział, że mu się bardzo podoba, myśmy się zesrali ze szczęścia bo kojarzymy go z dawnych lat, z dawnych czasów, dobrych, dziewięćdziesiątych oczywiście pięknych lat i zrobiliśmy wszystko co chciał i gramy i zawsze będziemy grali jeśli nas tylko poprosi, żeby przed nimi zagrać.

KSM: Czyli ta intencja wyszła od Flapjacka, tak?

Bartek: tak, możemy się pochwalić, że od Guzika. To dla nas wielki zaszczyt.

KSM: Czy oni są dla Was insipracją?

Bartek: Słuchaliśmy tam wiesz, w latach dziewięćdziesiątych, ale myślę, że inspiracją nie bo to jednak trochę inny temat jest. to jest inna bajka.

Konrad: inna muzyka. Flapjack składa się z paru ciekawych dosyć osobistości. Ślimak wiadomo, wymiata i to nie tylko we Flapjacku. Ostatnio dostał nagrodę dla najbardziej inspirującego perkusisty wszech czasów polskiego, nie wiem czy wiecie [Plebiscyt Magazynu Perkusista i Music Info – przep. red]. Nie powiem, że chciałbym go kopiować, ale uwielbiam to jak on gra. Ślimak i Guzik to są fajne po prostu postaci.

KSM: Jesteście z Warszawy, gracie w Krakowie. Czym to się różni?

Bartek: niestety nie bardzo się różni. to znaczy… co masz na myśli?

KSM: publiczność?

Bartek: wiesz, my  tak na prawdę graliśmy  tylko parę koncertów i sami uczymy się jak ludzie reagują na tą dziwną muzykę, którą gramy i cały czas się uczymy. To jest nasz chyba piętnasty koncert. Ładnych kilka lat siedzieliśmy w lochach, w studiu, tworzyliśmy te dziwne dźwięki i gramy któryś -nasty koncert i sami patrzymy jak ludzie na to reagują i to jest bardzo różnie. Na początku chcieliśmy, żeby wszyscy skakali pod sceną, ale to się w ogóle bardzo rzadko dzieje. Obserwujemy i w ogóle wszyscy zawsze tak stoją i…

KSM: A jak Kraków reaguje?

Piotr: Kraków słuchał.

Bartek: Skakał, ale słuchał. Nie wychodził! To jest fajne, że widzisz, że ludzie nie wychodzą jak zaczynasz grać, więc to już jest fajne bo często jest tak, że zaczynasz grać, a wszyscy: „aha” i połowa wychodzi. To jest straszne. My nie zaobserwowaliśmy takich zdarzeń. Tutaj tego nie było, nawet ktoś tam krzyczał i jakaś interakcja była. Grzesiek krzyczał, dziękujemy mu bardzo za to. Nas to bardzo wspiera. Wystarczy, że jedna osoba krzyknie: „Yeah! kurwa!” i my już mamy zajebiście.

Konrad: Z tego co wiemy to to miejsce jest mało takie alternatywne. Jest bardziej takie kameralne i tutaj takie hardkorowe wydarzenia nieczęsto się dzieją, nie?

jitter2

KSM: Ale Acid Drinkers tu grali.

Konrad: no i chyba będzie znowu. Czy już ostatnio grali?

KSM: Tu jest Krakowska Scena Muzyczna. Macie Warszawską Scenę Muzyczną?

Bartek: A co to jest Krakowska Scena Muzyczna?

KSM: jest to organizacja zrzeszająca zespoły, organizująca koncerty…

Bartek: a! bo ten drugi zespół…

KSM: on wygrał konkurs na support.

Bartek: spoko. wielka misja, zajebiście. Cieszymy się, że w ogóle chcecie z nami gadać.

KSM: Myśleliście, że kim jesteśmy?

Bartek: gazetą? telewizją? bo wiesz, światło stoi to od razu taka trema.

KSM: czy macie coś w Warszawie co pomaga muzykom?

Piotr: Warszawa jest bardzo wybredna. I bardzo ciężka i bardzo trudna.

Bartek: W ogóle wiesz co, z czymś takim co my gramy to jest bardzo trudno. Nie ważne czy to będzie Warszawa czy to będzie Moskwa to my jesteśmy gotowi, ale wiemy, że kurwa wszyscy będą stali.

KSM: Co jest Waszym celem jak gracie?

Piotr: Zmieniać świat.

Bartek: Żeby ludzie zaczęli kumać taką pojebaną muzę, a nie takie proste, wiesz. Chcielibyśmy, żeby ludzie słuchali trochę trudniejszej muzyki, która wymaga więcej zaangażowania niż…

KSM: Niż co?

Bartek: Kurwa, włącz telewizor. W ogóle Kraków jest zajebisty. Chcielibyśmy tutaj wracać. Dla nas jest to miasto gdzie zawsze marzyliśmy żeby zagrać. To jest nasz pierwszy koncert w Krakowie. Cieszymy się. W ogóle, idąc przez rynek, nie że, kurwa, jesteśmy gdzieś, chlejemy wódę, na weekend gdzieś. Ostatnio byliśmy na Magnetic Manie, wiesz, wszystko fajnie, ale zawsze chcieliśmy tu przyjechać zagrać tak naprawdę. No i wreszcie mogliśmy to zrobić. Jesteśmy zajarani tylko, że, kurwa, cały czas jeździmy bo teraz gramy z Flapjackiem. Teraz trochę zmęczenie nam przeszkadza się zajarać i całą noc latać po rynku, ale cieszymy się, że zagraliśmy w pięknym Krakowie. Chcemy tu wracać i serdecznie pozdrawiamy Krakowską Scenę Muzyczną.

Flapjack

flap2

KSM: Jak się grało?

Grzegorz „Guzik” Guziński: O kurczę, no, bardzo fajnie.

KSM: Słyszeliście supporty?

Guzik: Słyszałem ten co z nami jeździ bo na pierwszym niestety ale głód mnie wezwał i poszedłem na przepyszny żurek tu nieopodal. Bardzo pozdrawiam tę knajpę. Cudowny żurek. Uwielbiam jeść w Krakowie. Zawsze jest pysznie. I niestety przeoczyłem. No, ale musiałem o to zadbać wcześniej bo potem na scenie czułbym się zbyt ciężko.

KSM: zrobisz reklamę? jak się nazywała ta knajpa?

Guzik: Nie wiem. Jakieś obiady, ale nie wiem czy miała nazwę.

KSM: Wzięliście zespół na support, na całą trasę. Dlaczego?

Guzik: Nie, nie. My mieliśmy trzy zespoły na naszej trasie. Pierwsze dwie części naszej trasy to był support… który nazywał się… Jezus Maria, wiecie co będę musiał się zapytać, będziemy musieli to ściąć bo kurde zapomniałem nazwy… chłopaki! Jak się nazywa ten zespół, który z nami jeździł na pierwszej części trasy?… Dobra, to… Sorry kurde, niestety starość.

KSM: To drugi jak się nazywał?

Guzik: Ale to bez sensu, nie będę podawał teraz bo tamtej nie podałem. Jeździliśmy z trzema zespołami na tej trasie i bardzo to były dobre zespoły. Nie no, powinienem podać nazwę, fuck! Czekajcie, muszę zadzwonić. Tak nie może być. Na końcu języka to mam. Podobne do Muse, ale to nie był nie Muse.

Dobra, więc na trasę naszą Body Slam Tour pojechały trzy zespoły. W pierwszej części trasy towarzyszył nam zespół Mouga. Później na kolejnych kilku koncertach był z nami zespół NOKO i ostatni koncert w październiku, w Stodole zagrał z nami stołeczny zespół Jitter Flow i zabraliśmy ich teraz na te trzy koncerty również. To zależy oczywiście od tego jakie terminy pasują supportom i to było rozdzielone na trzy zespoły. To były trzy zespoły bardzo warte uwagi.

KSM: Jak je wybieraliście? szukaliście po internecie?

Guzik: Mieliśmy formularze. Zespoły zgłaszały się na te formularze a potem myśmy odsłuchiwali. Po prostu zespoły, które się zgłosiły wrzucały linki ze swoją muzyką no i zaopiniowaliśmy to według naszego ucha, co się nadaje, co się nie nadaje. Ja to rozpisałem w skali: super, ciekawe, średnie, słabe. i pojechały zespoły tylko super.

KSM: Tylko trzy były?

Guzik: trzy, tak.

KSM: gdzie było najwięcej?

Guzik: Tam jeszcze było kilka innych zespołów, które dobrze wypadły, ale jakoś im nie pasowały terminy albo zgłosiły się nie biorąc pod uwagę, że jadą na własny koszt bo dzisiaj niestety świat jest brutalny. My gramy za bilety więc nie możemy płacić supportowi. Musieliby pojechać z jakimś większym zespołem typu Myslovitz czy Coma żeby grać i dostać jakąś tam dietę. Chociaż nie wiem czy w dzisiejszych czasach to się w ogóle zdarza. My mieliśmy to szczęście w latach dziewięćdziesiątych, że jak jechaliśmy na support nawet z Homosapiens, który był akurat mało znanym zespołem to zawsze dostawaliśmy jakieś tam grosze na przeżycie.

KSM: jak oceniasz stan polskiej sceny muzycznej?

Guzik: Wolałbym nic nie mówić na temat polskiej sceny muzycznej. Tak na prawdę to jest dla mnie wielka zagadka. Myślę, że ktoś po prostu pociąga za te sznureczki i dlatego tak to wygląda jak to wygląda. Odnoszę wrażenie, że nikt tak na prawdę nie bierze na siebie tej misji wspierania polskiej kultury. W telewizjach mamy bardzo pustą rozrywkę dla bezmózgów, a w rozgłośniach radiowych też nie jest lepiej. Jest Kilka rozgłośni wyróżniających się. Zawsze tę rolę pełniła Trójka bo była rozgłośnią państwową i puszczała często ambitną muzę, ale z kolei w Trójce nie ma miejsca dla muzy ostrzejszej. Na szczęście są takie rozgłośnie jak Antyradio, którym zdarza się puszczać ostrą muzę. W Esce Rock z tego co wiem też jest trudno. Też jakieś tam rządzą układy. Ciężko mi powiedzieć. Ogólnie scena muzyczna w Polsce jest dla mnie jedną wielką niewiadomą. Kiedyś dostaliśmy z zespołem Homosapiens nagrodę za debiut roku od czasopisma „Tylko Rock” i stwierdziłem, że nie wiem czy dostając nagrodę od polskiego przemysłu, czy polskiej branży muzycznej mam się czuć doceniony czy wręcz odwrotnie. Naprawdę to jest cały czas takie ambiwalentne odczucie. Ogólnie jeśli chodzi o Flapjacka to mam takie wrażenie, że my jesteśmy trochę za mało zrozumiali w Polsce, ale za słabi na zachód. I myślę, że jest dużo zespołów w takim samym położeniu jak my.

KSM: Zaczynaliście w latach dziewięćdziesiątych. Wtedy było łatwiej? Czy to się zmieniło w ogóle?

Guzik: Trudno powiedzieć czy było łatwiej w latach dziewięćdziesiątych dlatego, że ja trafiłem do tego całego „biznesu” po znajomości. Myślę, że wiele było takich zespołów. W tym sensie, że ja miałem swój zespół. Zobaczyliśmy kiedyś na koncercie Blendersów, zobaczyliśmy kiedyś na koncercie Illusion i miałem taką śmiałość, że poszliśmy do nich, żeśmy się z nimi zakumplowali, byliśmy takimi oddanymi fanami, można powiedzieć. Później puszczaliśmy im swoją muzę. Oni nam doradzali co i jak zmienić, byli takimi naszymi mentorami. Bardzo szybko się okazało, że gitarzysta z Blenders zaczął grać z nami, co było dla nas wielką sprawą. Poczuliśmy się docenieni, a później ja się poczułem doceniony bo zespół Illusion, który wtedy, to była taka właśnie grupa naszych mentorów, zaprosili mnie do współpracy na pierwszej płycie, a później również na drugiej. Przypadek tak zrządził, że występowałem z Illusion w 93. roku w hali Oliwii w Gdańsku i zobaczył mnie Litza na scenie, akurat w tym gościnnym numerze i zaprosił do projektu Flapjack, który się jeszcze tak nie nazywał. tak to się wszystko potoczyło, więc to było trochę zrządzenie losu, trochę znajomości, a może po prostu znajomości, zrządzenie losu i talent, ciężko powiedzieć.

KSM: na koniec: co dla zespołu jest najważniejsze w takim razie. Jak zagrają support, pójdą i zapytają się: jak było? Jaki jest ten wyznacznik, muszą być odważni czy, tu pomijam talent, muszą mieć znajomości?

Guzik: Myślę, że dobrze jest w lokalnym środowisku  znaleźć swoich mentorów czyli taki zespół,. który już ma doświadczenie i jest znany i nie być zapatrzonym w siebie i w swoją twórczość tylko iść do nich, puszczać im to i pytać o radę, co zmienić żeby było lepiej. Lepiej aranżować utwory, żeby, nie wiem, co ma poprawić bębniarz, co ma poprawić basista, gadać z ludźmi. Często jest tak jednak, że dzisiaj młode zespoły mają lepszą technikę i grają lepszą muzę niż ci mentorzy, którzy, nie wiem, robią karierę, czyli te bardziej doświadczone zespoły i Ci starsi kolesie nie są w stanie tym młodym zbytnio doradzić bo oni już są kompletni, ale i tak nie zrobią kariery bo nie mają tego szczęścia co my w latach dziewięćdziesiątych, że to puszczą stacje telewizyjne prywatne i państwowe.

KSM: a do Ciebie piszą zespoły? pytają się o opinię?

Guzik: Nie. Może jakiś tam, raz na pól roku.

KSM: A jakbym do Ciebie napisał to odpowiesz mi szczerze?

Guzik: zawsze odpowiadam szczerze.

KSM: dzięki wielkie.

Więcej zdjęć z koncertu możecie zobaczyć tutaj.

Komentarze

Powered by Facebook Comments