KSM eksperymentalnie

KSM eksperymentalnie: Dr Zoydbergh

2013/04/20

Występ na scenie klubu The Stage 24 kwietnia będzie powrotem Dr Zoydbergha po przerwie. A że zagrają w koncercie zatytułowanym „KSM eksperymentalnie”, można spodziewać się po nich naprawdę wszystkiego. Zresztą – niech sami o tym opowiedzą!

Więcej o koncercie: KSM EKSPERYMENTALNIE: INNKAI + PANDA HORIZON + DR ZOYDBERGH

 

KSM: Co skłoniło Was do tego, aby ponownie się spotkać i wspólnie pograć?

Dr Zoydbergh: W zasadzie zespół nigdy się nie rozpadł. Od odejścia Artura, w sierpniu zeszłego roku, regularnie spotykamy się na próbach i gramy. Różnica polega na tym, że w tej chwili skupiliśmy się bardziej na poszukiwaniu nowych dźwięków, brzmień, improwizacji, mniej na kompozycji. Wcześniej, za czasów Artura, również sporo improwizowaliśmy, ale głównym celem było pisanie dobrych piosenek. Dziś idziemy na żywioł. Jak do tej pory próby zastąpienia Artura nie przyniosły pożądanego skutku. Wróciliśmy więc do korzeni, początków Zoydbergha, kiedy zaczynaliśmy jako zespół instrumentalny. Ciągle jednak jest miejsce dla wokalisty, mamy sporo nowych pomysłów na piosenki i myślę, że jeszcze kiedyś wrócimy do prostszych form.

KSM: Czy zespół po reaktywacji to kontynuacja tego, co robiliście wcześniej, czy zostawiacie przeszłość za sobą a nowa odsłona będzie czymś zupełnie nowym?

Dr Zoydbergh: Nie da sie zupełnie odciąć od przeszłości. To, co dziś gramy, jest naturalną konsekwencją naszych dotychczasowych wspólnych muzycznych doświadczeń. Oczywiście zmiana składu miała duży wpływ na nasze obecne brzmienie. Zaczęliśmy grać instrumentalnie, opierając się głównie na swobodnej improwizacji. Wychodzą z tego niezłe jaja i mam wrażenie, że jeszcze nigdy muzyka nas tak nie bawiła. Myślę, że otwiera się przed nami nowy rozdział, nowa fascynująca przygoda. Nikt nie wie gdzie to nas zaprowadzi, a czasami lądujemy w bardzo dziwnych miejscach.

KSM: Wasz koncert będzie w 100% improwizowany. Czy do takiego występu przygotowujecie się jakoś specjalnie, inaczej niż do koncertu „ze sztywną setlistą”?

Dr Zoydbergh: No, improwizowany może w 90%. Gramy próby, rozmawiamy o muzyce, próbujemy wymyślić jakiś scenariusz na koncert, ale tak naprawdę dopiero występ zweryfikuje, ile z tych przygotowań wykorzystamy podczas grania. Dla nas podstawowym zadaniem tego wieczoru będzie uzyskać maksimum koncentracji i trafić z najwyższą formą. To nasz pierwszy koncert z muzyką w pełni improwizowaną, tak naprawdę nikt z nas nie wie co się wydarzy. Mamy lekką tremę.

KSM: A jakie macie plany na przyszłość?

Dr Zoydbergh: Zobaczymy jak nam pójdzie koncert. Dużo zależy od tego. Nie napinamy się. Chyba skończyło się nam ciśnienie na zostanie najlepszym zespołem świata. Myślimy o nagraniu płyty z muzyką improwizowaną. Na bieżąco wrzucamy na nasz bandcamp świeże improwizacje z prób. W kolejce czeka na nas kolejny soundtrack do filmu. Propozycja zagrania koncertu była dla nas bodźcem do uruchomienia myślenia o przyszłości. Czas pokaże, co będzie dalej.

KSM: Pytanie, które na koniec zadaję każdemu z zespołów występujących na koncercie eksperymentalnym – która z ekip zrobi najlepsze show i dlaczego będziecie to Wy?

Dr Zoydbergh: My, bo będziemy mieć lampki i wiatraczki…

 

Rozmawiał: Bartek Szlapa

Komentarze

Powered by Facebook Comments