22366391_1687535941286244_4741621675174411649_n

Głębia Obłędu

2018/03/27

Z jednej strony można powiedzieć, że dzisiejsze czasy to święto urodzaju metalu. Większość nowo powstałych i mogących pochwalić się kilkuletnim stażem grup uprawia właśnie ten gatunek. Zazwyczaj obowiązuje jednak zasada „im ciężej, tym lepiej”, więc cokolwiek wolniejszego od thrashu nie przejdzie tak łatwo. Na szczęście jednak heavy metal nie odszedł w całkowite zapomnienie. Dalej można znaleźć kilka grup, które dumnie reprezentują to klasyczne brzmienie. Także Kraków może pochwalić się artystami, którzy nie zatracili muzycznych ideałów i nadal je rozbudowują. Jednym z takich przykładów jest Pasieka Obłędu.

Powstały w 2010 roku zespół ubiegłej jesieni pochwalił się epką zatytułowaną Cienie. Na wydawnictwo złożyły się cztery utwory, łącznie trwające niecałe 18 minut. Całość cechuje się dojrzałą głębią, dzięki której od razu wiadomo, że ten kwintet nie robi sobie żartów. I nie chodzi tylko o bas Pawła Mirowskiego, który cały czas kontroluje wybrzmienie reszty kolegów. Teksty (napisane w języku polskim) nie są mrzonkami, które zdominowały cięższe granie, ale nie są też przesadnie ambitną poezją, której nie zrozumie nikt, łącznie z autorem. Głębia przejawia się tutaj w pewności siebie i determinacji, którą słychać w wykonaniu każdego członka zespołu.

Moim zdaniem najciekawszym utworem jest Stracony Sen. Posępne intro, w którym klimat dodatkowo potęgują klawisze, doskonale komponuje się z przesłaniem piosenki. Kamil Jakubik umiejętnie znajduje granicę pomiędzy melancholią wokaliz a groteskową egzaltacją. Bas jest nieco wyższy nic w pozostałych kompozycjach, chwilami świetnie przychrupując. Gitary nie wyrywają się do przodu; panowie Tarasek i Świętek jakby czają się gdzieś w cieniu, chcąc wyczuć odpowiedni moment na dyskretny atak.

Inaczej jest za to w energicznych Cieniach Przeszłości, gdzie struny tną głośno i głęboko. Chłopaki wiedzą, jak zrobić użytek z przepływu prądu przez gitary. W tym numerze wyróżnia się także Krzysztof Dembowski, nie bojący się nadwerężenia naciągów na bębnach, których odgłosy równoważy bardzo dobrą pracą talerzy. Szybkie tempo narzucone jest także w otwierającym epkę Śladzie. Tutaj brutalne taktowniki kontrastują z delikatnym, czułym dociskaniem strun na solówkach.

Na tym wydawnictwie Pasieka Obłędu pokazuje także, że pozostaje otwarta na kwestię zabaw z efektami. W Krwi i Pyle mamy przytłumiony początek, po którym w uszy wpada zapamiętała metalowa bestia. W kompozycji znajdziemy też sprzężenie gitar, nadające końcówce albumu starego, dobrego ciężaru. Ciekawi mnie, czy „oczyszczona” wersja zabrzmiałaby równie dobrze.

O tym będziemy mogli przekonać się za kilka tygodni. Materiał z Cieni Przeszłości będzie można usłyszeć na żywo 28 kwietnia, kiedy zespół wystąpi w Boss Garage Pub.

Komentarze

Powered by Facebook Comments