grechuta

Czy McCartney zaśpiewa Grechutę?

2013/10/07

W dniach 9-13 października 2013 w Krakowie odbędzie się, wznowiony po rocznej przerwie i w rozbudowanej formie, Grechuta Festival. Jaki jest program festiwalu? Jakie gwiazdy wystąpią na koncercie finałowym? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie w wywiadzie, którego udzielił nam Jakub Baran – rzecznik prasowy Grechuta Festival 2013.

KSM: Spotykamy się, ponieważ na początku października odbędzie się kolejna edycja festiwalu poświęconego pamięci Marka Grechuty. Jak scharakteryzowałby Pan festiwal dla kogoś, kto jeszcze o nim nie słyszał?

Jakub Baran: Festiwal został powołany z dwóch przyczyn. Pierwsza z nich to fakt, że ma to być swoisty znak pamięci Marka Grechuty który pomógłby, cytując jedną z jego najbardziej znanych piosenek, „ocalić od zapomnienia” jego twórczość. Chociaż w tym przypadku nie ma konieczności ocalania czegokolwiek, ponieważ pan Marek zostanie obecny w krwioobiegu naszej kultury już na zawsze. Nie będę chyba zbyt kontrowersyjny, jeśli powiem, że jest to poziom Chopina i naszych największych artystów. Zważywszy również na fakt, że najbliżsi pana Marka – jego rodzina, przyjaciele – są przy nas, w sposób naturalny zrodziła się idea festiwalu jako znaku pamięci. Nie ma to jednak być festiwal tylko Marka Grechuty. Od początku wydawało nam się, a w szczególności pani Danucie, która jest dyrektorem artystycznym, że festiwal powinien pokazywać najzdolniejszych młodych ludzi, którzy teraz mają swój czas, stąd konkurs na interpretacje. A jako że pan Marek Grechuta i Anawa zaczynali jako kabareciarze, stąd gala kabaretowa. Krótko mówiąc – ma być różnorodnie, ciekawie i mamy nadzieję, że jak co roku – tak będzie.

KSM: To był pomysł pani Danuty, żeby właśnie festiwalem uczcić pamięć pana Marka?

Jakub Baran: W pierwszą rocznicę śmierci pana Marka pani Danuta powiedziała, że zewsząd dobiegają ją głosy, że to już rok, że trzeba jakoś go upamiętnić. Właśnie wtedy z inicjatywy pani Danuty i Teatru Bagatela odbył się koncert, który nazywał się “Korowód dla Marka” i właściwie to był zaczyn festiwalu. Oczywiście w porównaniu z tegorocznym festiwalem, który będzie trwał 5 dni i będzie bardzo różnorodny, to było zupełnie inne przedsięwzięcie, ale krótko mówiąc – tak, to pani Danuta to wszystko rozpoczęła.

KSM: Sam festiwal to jednak nie tylko muzyka, co ciekawego będziemy mogli jeszcze zobaczyć?

Jakub Baran: Po reaktywacji, bo w zeszłym roku festiwal niestety się nie odbył, dokładamy wszelkich starań, żeby było jeszcze ciekawiej. Przygotowaliśmy wiele wydarzeń, których do tej pory nie było. W pierwszym dniu panel naukowy “Ekologia w twórczości Marka Grechuty” z udziałem wspaniałych poetów Nowej Fali. Panel poprowadzi dr Bronisław Maj. Będziemy się pochylać nad wybranymi tekstami pana Marka, oczywiście pół żartem, pół serio. Natomiast w drugim dniu odbędą się warsztaty i to też jest nowość. Na Scenie Tęcza odbędzie się wykład trójki znamienitych profesorów: Michała Zabłockiego, Jana Kantego Pawluśkiewicza oraz Andrzeja Zielińskiego. Każdy chętny, kto będzie chciał posłuchać m.in jak się komponuje, jak się pisze teksty, jest zaproszony, wstęp jest wolny. Tego samego dnia kolejna nowość – wieczór klubowy, czyli coś, żeby się trochę wyluzować. Odbędzie się projekcja filmu dokumentalnego oraz zupełnie spontaniczny jam, czyli każdy, kto będzie chciał na swój sposób zinterpretować czy to twórczość Marka Grechuty, czy jej okolice, może przyjść i spróbować. To taki ukłon w stronę osób, które może nie zgłosiły się na konkurs, za to mają potrzebę takiego kameralnego, domowego grania. To jest moment dla nich.

Dzień trzeci to klasyka, czyli finał konkursu na interpretację piosenek Marka Grechuty, Scena Tęcza. W tym roku dołączyliśmy do festiwalowej ekstraklasy, ponieważ dostaliśmy ponad setkę zgłoszeń. Poziom jest bardzo wysoki, uczestnicy zaprezentowali bardzo różnorodne style. Nie ukrywam, że komisja kwalifikacyjna długo dyskutowała, zanim wybrała dwudziestu finalistów. Myślę, że ten dzień festiwalu jest najważniejszy bo właśnie tam szukamy młodych talentów, które mogą nas zaskoczyć i dla których zwycięstwo w takim festiwalu może być bardzo ważne. Doświadczenie wyniesione z poprzednich edycji pokazuje, że ci, którzy zwyciężali na naszym festiwalu, znajdowali się od razu na innym poziomie.

Dzień czwarty, prywatnie mój ulubiony, to III Krakowska Gala Kabaretowa. To ukłon w stronę kabaretowych początków pana Marka. Tym bardziej jest to wyjątkowe, że żaden festiwal piosenki nie ma czegoś takiego.

W końcu dochodzimy do dnia ostatniego: Gala Finałowa, ogromny, trzyczęściowy koncert. Pierwsza część to laureaci tegorocznego festiwalu – najlepsi z najlepszych, można rzec. Druga część to gwiazdy takie jak Jacek Wójcicki, Maciej Maleńczuk, Ania Rusowicz z zespołem. To będzie trzygodzinny koncert, podczas którego zagrane zostaną nie tylko piosenki pana Marka. O ile młodzież będzie śpiewać tylko jego utwory, to gwiazdy będą występować według formuły „pół na pół”. Może to dać ciekawy efekt ze względu na możliwość porównania repertuarów na przykład Maćka Maleńczuka i pana Marka, które osobiście uważam za niezbyt odległe.

KSM: Tym bardziej, że obaj przecież reprezentują Kraków. Chciałem jednak powrócić do młodych talentów. Zgłoszenia pochodzą głównie z Krakowa, czy festiwal ma już ogólnopolską rangę?

Jakub Baran: Zdecydowanie jest to już konkurs ogólnopolski. Nie analizowaliśmy tego bardzo dokładnie, żeby nie być posądzonym o jakąś stronniczość, ale przy przesłuchaniach siłą rzeczy musieliśmy przejrzeć biogramy, stąd wiemy – jest cała Polska.

KSM: Jakieś interpretacje szczególnie zapadły Panu w pamięć?

Jakub Baran: Nie chciałbym za dużo zdradzać, aby nie psuć widzom niespodzianki. Interpretacji jest naprawdę bardzo dużo – od hardrockowych i metalowych po klasyczne, poezję śpiewaną. Jeśli jednak miałbym wskazać na interpretację, która zarówno mnie, jak i pozostałym najbardziej zapadła w pamięć, to byłby to Marek Grechuta w wersji country. Najlepsze jest jednak to, że czuje się szczerość tych interpretacji.

KSM: Które utwory młodzi ludzie najchętniej interpretowali? Te najbardziej popularne? Czy może szukali głębiej w twórczości pana Marka?

Jakub Baran: Jeśli spojrzymy na to statystycznie, to faktycznie najwięcej było interpretacji piosenek, które są najbardziej popularne, czyli głównie Dni, których nie znamyOcalić od zapomnienia, ale na szczęście sporo osób sięgało również po utwory, które, ujmijmy to tak, nie mają statusu złotych przebojów, na przykład po piosenkę Władza.

KSM: To taki utwór, który będzie zawsze na czasie.

Jakub Baran: Dokładnie, ale równocześnie jest to piosenka, która nie jest dość często puszczana, a jest bardzo ciekawa. Usłyszenie jej podczas kwalifikacji było dla nas miłą odskocznią, zwłaszcza, że nawet Dni…, mimo że to genialny utwór, po pięćdziesiątym przesłuchaniu potrafi zmęczyć. Oczywiście należy także dodać, że niektóre interpretacje tej piosenki były powalające. Jeśli natomiast ktoś postarał się o to, aby sięgnąć dalej, zawsze przynosiło to dobre efekty.

KSM: Z jednej strony płytę w hołdzie panu Markowi nagrywa zespół Plateau, gdzie grają przecież młodzi ludzie, z drugiej robi to też tak doświadczony i dojrzały muzyk jak Grzegorz Turnau. Co według Pana sprawia, że muzyka Marka Grechuty tak łączy pokolenia i potrafi do wszystkich trafić?

Jakub Baran: To jest chyba coś, co należy nazwać mianem geniuszu. Tak naprawdę twórczość każdego artysty weryfikuje czas. Za czasów Mozarta było bardzo wielu kompozytorów, a jednak to pamięć o nim przetrwała dzięki jego twórczości. Kolejne pokolenia to weryfikowały. Ile mamy takich przebojów, które trwają chwilę i nikt o nich nie pamięta? Tym, co zbliża różne pokolenia, jest ponadczasowość, czyli to, że artysta nie uchwycił w swoich dziełach tylko swoich czasów. Kiedyś podczas rozmowy z pewnym Anglikiem powiedziałem mu wprost, że jestem bogatszy kulturowo niż on: my znamy i Beatlesów, i Marka Grechutę; oni zapewne tylko Beatlesów.

Wracając do pytania – uważam, że jeśli można powiedzieć, że ktoś słowem i muzyką szerzył naszą kulturę, to właśnie Marek Grechuta. Pisał melodie, które były niepowtarzalne, do słów największych poetów. Oczywiście na początku, bo później pisał już sam. Takie połączenie, plus dar od Boga, sprawiło, że pan Marek był i pozostaje wielki.

KSM: Mówił Pan, że artystę weryfkuje czas. Uważa Pan, że kontrowersyjne stwierdzenie, że doceniamy prawdziwego artystę dopiero, gdy go już zabraknie, także dotyczy pana Marka?

Jakub Baran: Nie, to nie jest prawda, ponieważ wybuch popularności pana Marka nastąpił po tym, jak pojawił się wraz z zespołem Anawa na studenckim festiwalu, zajmując tam drugie miejsce w kategorii interpretacji (tuż po Maryli Rodowicz), a autorskim utworem wywalczył pierwsze miejsce. Właściwie od tego momentu następuje taki boom, że końcówka lat 60-tych i lata 70-te to wręcz Grechutomania. Jedno wielkie szaleństwo, które zostaje stłamszone dopiero w latach 80-tych przez generała Jaruzelskiego i stan wojenny. Później, już w wolnej Polsce znów nastąpił nawrót popularności, więc jeśli chodzi o pana Marka, to miał to szczęście, że był bardzo doceniany już za życia.

KSM: Wracając do festiwalu – czy widzą go Państwo w przyszłości jako dużą imprezę ogólnopolską, czy raczej wolicie, aby było to nasze, lokalne, krakowskie święto?

Jakub Baran: Myślę, że jedno nie wyklucza drugiego. Lokalność krakowska może przecież być zachowana jako część imprezy ogólnopolskiej. Nie mamy żadnych ograniczeń. Gdyby Paul McCartney zechciał zinterpretować twórczość pana Marka Grechuty, bylibyśmy bardzo szczęśliwi (śmiech). Co nie jest wcale takim kosmicznym pomysłem, ponieważ w książce o panu Marku porównujemy zespół Anawa z Beatlesami pod względem ich ogromnego talentu, więc gdyby tylko znalazł się na to budżet, a sir Paul by się zgodził…

KSM: Jak według Pana obecnie wygląda młoda scena krakowska? Widzi Pan jakiegoś następcę pana Marka?

Jakub Baran: Krakowska scena muzyczna jest po pierwsze bardzo szeroka. Prowadzę Scenę Tęcza, przez którą przewinęło się mnóstwo kapel. Na pewno jest tego dużo. Mówiąc szczerze – do tej pory nie usłyszałem nikogo, kogo z czystym sumieniem mógłbym nazwać następcą. Co oczywiście nie oznacza, że nie ma tutaj zdolnych ludzi. Trzeba jednak powiedzieć, że pan Marek był jednak geniuszem, a nie tak często spotyka się takie osoby. Zresztą pan Marek odszedł siedem lat temu, a tymczasem wciąż wypływają nowe talenty, więc może wystarczy trochę poczekać…

http://www.grechutafestival.pl/

rozmawiał: Bartek Szlapa

Komentarze

Powered by Facebook Comments