crowd

Crowd – Znokautowani melodią

2014/01/20

Crowd – EP2013

Nie lubię komputerów. Po prostu nienawidzę. Chyba z wzajemnością, bo odkąd pamiętam, sprzęt ten gnoił mnie, kopał i pluł. A teraz nie pozwolił mi ściągnąć krążka Crowd. Ale, jak wiadomo, nie ze mną te numery, Brunner, bo już po chwili mój laptop z podkulonym ogonem wybiegł z pokoju, a ja z przygłupim uśmiechem mogłam zacząć delektować się muzyką zespołu.

Zadanie, którego podjęli się muzycy, do łatwych z pewnością nie należy. Wystarczy jeden fałszywy ruch i można przeciąć śledzionę, a zgrabny hard rock może zacząć brzmieć jak kolejna patologiczna kalka Evanescence… Na szczęście Crowd na tej cienkiej linie nie traci równowagi, nie ma bowiem sytuacji, z której nie wybrnąłby z mniejszą lub większą gracją. A tych pozornie niebezpiecznych momentów jest całkiem sporo, bo, jak zresztą można wyczytać na facebook’owym profilu grupy, nie mają zamiaru ograniczać się do jednego gatunku muzycznego. Brzmienie ich jest więc rozkraczone niczym uczestnik gry Twister – między hard rockiem, metalem, a czasem nawet pewnymi progresywnymi ciągotami. Za najbardziej poplątany utwór na EP-ce można uznać RoW, w której pojawia się niemal każda możliwa konfiguracja gitar – tu akustyczna partia połączona z szeptanym wokalem, gdzie indziej nieśmiała, ale wciąż słyszalna metalowa nutka, a jeszcze pod krzaczkiem pobrzmiewa świetny, pełny energii i świeżości rockowy riff, wskazujący na zainteresowanie także tymi bardziej peryferyjnymi odmianami metalu. Wierzcie mi albo nie – to może być prawdziwa koncertowa torpeda. W tyle nie pozostają także wokale – stopniowo ryczany, mamrotany i szeptany. Dzięki temu poszczególne utwory układają się w coś na podobieństwo matrioszek – jeden kawałek może kryć w sobie setki miliardów innych… Nad jedną kwestią zaczęłam się jednak poważnie zastanawiać – czy w krakowskich aptekach sprzedają jakieś takie tabletki, które sprawiają, że niemal każdy krakowski wokalista (jeśli tylko nie rapuje lub growluje) w określonym gatunku muzycznym brzmi niemal tak samo. W przypadku Crowd sprawa przedstawia się jednak nieco inaczej – za co odpowiedzialna jest głównie wokalistka grupy, Anka Jędruch. Jej głos należy do dosyć charakterystycznych i rozpoznawalnych nawet dla głuchego. Nie jest on ani zbyt delikatny i jakby ostrożny, ani na tyle metalowy, by po pewnym czasie ranić uszy (tu samo nasunęło mi się porównanie z Nonamen…) – główne popisowe arie zostały zawarte na Confused. Tam głęboki, klimatyczny i lekko zadziorny żeński wokal napotyka te wspomniane już przeze mnie męskie, bardziej agresywne, pełne emocji wokalizy Piotra Sobczaka, do których dołączają potem sprawne metalowe gitary. Wraz z lekko core’owym zakończeniem, licznymi zwolnieniami i zmianami tempa tworzą w efekcie jakby kilka warstw muzycznych nakładających się na siebie…

Jedną z największych atrakcji roku, zaraz po pamiętnym występie Miley Cyrus, był dla mnie utwór Crowd z polskim tekstem – Szukając sensu. Niestety, nie wypadł on jakoś zatrważająco dobrze. Jak głosi Apokalipsa św. Jana, koniec świata zacznie się wtedy, gdy utwory śpiewane po polsku zaczną przypominać Luxtorpedę. Tak też się stało, przynajmniej w sferze męskich wokali… A jednak, co jest w tej sytuacji najzabawniejsze, nie chodzi o to, że Szukając sensu jest złym kawałkiem. Jest po prostu zbyt normalny – za mało przejść, udziwnień wokalnych i gitarowych szaleństw. Choć wiadomo – każda potwora znajdzie swojego amatora. Zaraz więc pojawią się komentarze, że to ja się nie znam i nie mam pojęcia, o czym piszę. Uwierzcie, tylko na to czekam i na to w swoim męczeńskim sercu liczę.

Jakkolwiek wszelką krytykę przyjmuję z pokorą, sama chętnie ją uprawiam i bezlitośnie pogrążam bogu ducha winnych grajków. Jednak (stety-niestety) w przypadku Crowd muzycy zespołu są bezpieczni – moje ciemne hejterskie szpony ich nie dosięgną. EP-ka Crowd to po prostu tykająca bomba gotowa w każdym momencie ujawnić ogromne pokłady ciężaru, melodyki i innowacyjnego spojrzenia na wykonywaną muzykę. I nie, nikt nie zapłacił mi za napisanie tak pozytywnej recenzji – Crowd po prostu mi się podoba.

Alicja Sułkowska

Komentarze

Powered by Facebook Comments